Świat

Nigdy nie było takich świąt. Jakie będą w Europie?

Świąteczna iluminacja na Champs-Élysées w Paryżu Świąteczna iluminacja na Champs-Élysées w Paryżu Christian Hartmann / Reuters / Forum
Brytyjczycy mogą nocować u krewnych, Hiszpanie powinni świętować na powietrzu, Włosi utrzymują godzinę policyjną (nie dotyczy św. Mikołaja). Europa szykuje się na Boże Narodzenie.

„Przed nami wyboista droga do świąt” – mówił we wrześniu premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, zapowiadając zaostrzenie reżimu sanitarnego wobec zbliżającej się drugiej fali zachorowań. Robił to pod wpływem wyraźnych rekomendacji rządowej rady naukowej, która ostrzegała wówczas, że jeśli na Wyspach nie zostanie przywrócony choć częściowy lockdown, w listopadzie dzienny przyrost zakażeń może wynieść nawet 50 tys.

Brytyjskie „bańki” towarzyskie

Tak tragiczny scenariusz na szczęście się nie spełnił – krzywa zachorowań w najwyższym punkcie zatrzymała się na ok. 32 tys. przypadków. Mieszkańcy zapłacili jednak wysoką cenę. Zamknięte puby, restauracje i kawiarnie, restrykcje w podróżach, bardzo ścisłe regulacje dotyczące spotykania się z osobami spoza swojego gospodarstwa domowego – to ich codzienność od 5 listopada.

I choć pandemia nie została opanowana, a naukowcy przestrzegają przed nadmiernym luzowaniem obostrzeń, rząd da obywatelom przedwczesny prezent świąteczny: 23–27 grudnia zezwoli na tzw. tymczasowe bańki towarzyskie. Brytyjczycy będą mogli spotykać się w grupach złożonych z osób mieszkających w maksymalnie trzech gospodarstwach domowych, nocować poza miejscem zamieszkania, restrykcje w podróżach po kraju zostaną zawieszone. W środę 2 grudnia ponownie otworzą się lokale gastronomiczne, choć wciąż pod rygorem sanitarnym, gdzieniegdzie z obowiązkiem wcześniejszego zamknięcia. Swojej „bańki” nie będzie można zabrać do pubu czy restauracji w czasie świąt. Interakcje poza nią są wprawdzie dozwolone, ale w bardzo ograniczonym zakresie i przy zachowaniu dystansu społecznego.

W dalszym ciągu restrykcje będą się różnić w zależności od regionu. Walijskie restauracje i kawiarnie przez najbliższe trzy tygodnie będą musiały zamykać się wcześniej – już o 18. Irlandia Północna wprowadziła z kolei zaostrzony reżim pod koniec listopada, zamykając nawet kościoły i miejsca kultu. Wszystko po to, by w dwutygodniowym oknie przed świętami ograniczyć wzrost zakażeń i na Boże Narodzenie zezwolić na swobodniejsze mieszanie się rodzin.

Czytaj też: „Do zobaczenia w 2021”. Wielka Brytania się zamyka

Wielkie włoskie świętowanie? Nie w tym roku

Znacznie mniej precyzyjne, a miejscami równie drakońskie są świąteczne regulacje we Włoszech. Choć rząd w Rzymie nie przedstawił jeszcze szczegółowego planu na grudzień, wiadomo już, że utrzymana zostanie godzina policyjna po 22, wprowadzona jeszcze w listopadzie. Wprawdzie okres obowiązywania dekretu, a co za tym idzie, ostrzejszego reżimu sanitarnego, miał skończyć się 3 grudnia, ale według nieoficjalnych przecieków zostanie przedłużony. Nie wiadomo jeszcze, co z gastronomią. Te lokale, które znajdują się w tzw. czerwonych strefach ryzyka, pozostaną zamknięte, inne będą się mierzyć z limitami klientów i godzin otwarcia.

Podobnie jak w Wielkiej Brytanii walka z koronawirusem jest we Włoszech mocno zdecentralizowana. Ograniczenia w krajowych podróżach nakładane są na poziomie poszczególnych regionów. W tych uznanych za czerwone strefy (Toskania, Kampania, Vale d’Aosta, Abruzja) przemieszczanie się ograniczono do absolutnego minimum. Opuszczanie własnej gminy dozwolone jest tylko w szczególnych przypadkach, związanych z pracą bądź zagrożeniem życia. Poza region nie można też wyjeżdżać w strefach pomarańczowych, a w żółtych władze to odradzają. Najpewniej wielkie świąteczne spotkania rodzin z różnych części kraju w tym roku się nie odbędą.

Nie ma też jeszcze reguł dotyczących liczby osób, z którymi w Boże Narodzenie będzie można się spotkać, na razie premier Giuseppe Conte zachęca, by było ich „jak najmniej”. W ostatnim wystąpieniu udało mu się przemycić też dobrą wiadomość: zapewnił dzieci, że choć w święta utrzymana będzie godzina policyjna, zwolniony z niej będzie... święty Mikołaj, który na pewno dotrze z prezentami.

Czytaj też: Widmo drugiego lockdownu. Europa wraca do restrykcji

Święta bez kiermaszu, na balkonie

Reżim sanitarny powoli luzowany jest we Francji. Już można się tam poruszać na obszarze do 20 km od miejsca zamieszkania, a od 15 grudnia dozwolone będą podróże po całym kraju, bez wcześniejszej certyfikacji. Zamknięte, przynajmniej do stycznia, pozostaną bary, restauracje i szkoły, ale od ubiegłego weekendu Francuzi mogą znów praktycznie bez ograniczeń robić zakupy w sklepach i centrach handlowych. Od końca listopada dozwolone są też większe ceremonie religijne. Na razie limit ich uczestników wynosi 30 osób, ale są spore szanse, że przed świętami zostanie podniesiony.

Delikatną odwilż widać też w Niemczech. Kanclerz Angela Merkel zapowiedziała, że między 23 grudnia a 1 stycznia dozwolone będzie spotykanie się w gronie do dziesięciu osób, choć lokalne władze wciąż przestrzegają przed mieszaniem się gospodarstw domowych. Restrykcje uderzą w tradycyjny element świątecznego krajobrazu w kraju, czyli kiermasze i targi. Wiele z nich już odwołano, inne planują działać na ograniczoną skalę i liczą straty. A niektórzy próbują się przystosować do trudnych czasów. Władze bawarskiego Landshut zdecydowały, że kiermasz przygotują jak co roku – z tą różnicą, że będzie to raczej świąteczny parking. Mieszkańcy będą mogli kupić tradycyjne specjały ze środka swojego samochodu.

W Hiszpanii odwoływane są wielkie imprezy, na czele z popularnymi tutaj procesjami na Trzech Króli. Władze w Madrycie rekomendują spotykanie się w grupach do sześciu osób, choć niektóre regiony mają nadzieję, że spadająca liczba zachorowań pozwoli im na zwiększenie limitu do dziesięciu. Premier Pedro Sánchez zaleca świętowanie na świeżym powietrzu – na balkonach, przed domami lub w restauracyjnych ogródkach.

Nigdy nie było takich świąt

W innych krajach trwają debaty na temat świątecznych zasad pandemii. Trwa wyścig z czasem, by krzywą zachorowań odpowiednio mocno spłaszczyć – z tym zadaniem mierzą się władze Belgii, Portugalii i Austrii. W tle bożonarodzeniowego zamieszania toczy się awantura o stoki narciarskie. Kanclerz Austrii Sebastian Kurz walczy o ich otwarcie i zachowanie 15 proc. krajowego PKB generowanego w sezonie. Przeciwko swobodnemu szusowaniu opowiadają się z kolei Merkel, Conte i Macron. Bez względu na wynik tej debaty widać już, że takich świąt jak w tym roku Europa jeszcze nie przeżywała.

Czytaj też: Jak z pandemią walczą inni?

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ludzie i style

Chorwacja – co zobaczyć w drodze nad morze?

Wakacje w Chorwacji kojarzymy przede wszystkim z plażowaniem, kuchnią i zabytkami. Słusznie, ale w głębi kraju czekają na nas prawdziwe skarby natury, które po prostu trzeba zobaczyć!

Prezentacja
21.04.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną