Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

„Pieniądze za praworządność”. Czy Bruksela pozwie Brukselę?

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen Mauro Bottaro / Unia Europejska
Komisja Europejska broni prymatu prawa unijnego w Polsce, a europosłowie ostrzegają, że zaskarżą ją za niestosowanie zasady „pieniądze za praworządność”. Tylko czy to pomoże?

Komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders skierował wczoraj do Polski pismo wzywające do wycofania z Trybunału Konstytucyjnego wniosku premiera Morawieckiego dotyczącego „konfliktu” prawa unijnego i konstytucyjnego. Jego potwierdzenie przez Trybunał Julii Przyłębskiej prowadziłoby do uznania decyzji TSUE w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości za niezgodne z polską ustawą zasadniczą. „Wniosek premiera Polski podważa zasadę nadrzędności unijnego prawa. Decyzje TSUE są wiążące. Polska ma miesiąc, żeby odpowiedzieć na pismo Komisji Europejskiej” – mówił dziś jeden z jej rzeczników Christian Wigand.

Za swoiste „przygotowanie” do tego można potraktować wczorajszą decyzję o wszczęciu postępowania przeciwnaruszeniowego wobec Niemiec za wyrok tamtejszego TK podważający rolę TSUE (chodziło o ocenę działań Europejskiego Banku Centralnego). „Zdaniem KE wyrok niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego stanowi poważny precedens zarówno dla praktyki samego trybunału, jak i dla sądów najwyższych i konstytucyjnych państw członkowskich UE” – tłumaczono w Brukseli.

„Pieniądze za praworządność” i niemiecki precedens

Rozporządzenie „pieniądze za praworządność”, którym w tym tygodniu zajął się Parlament Europejski, teoretycznie obowiązuje już od stycznia. Ale Komisja Europejska nadal czuje się związana postanowieniami z grudniowego szczytu, na którym Węgrom i Polsce w zamian za uchylenie weta wobec pakietu budżetowego obiecano odwleczenie tej zasady. Przywódcy pozostałych krajów oraz szefowa KE Ursula von der Leyen zgodzili się bowiem, że Bruksela poczeka z praktycznym stosowaniem nowych przepisów na wyrok TSUE, gdzie Polska i Węgry w marcu zaskarżyły „pieniądze za praworządność” jako niezgodne z traktatami. Sęk w tym, że ten wyrok może zapaść dopiero pod koniec roku albo znacznie później.

Większość europosłów nie pogodziła się z takim zamrożeniem przepisów o praworządności. „Parlament Europejski zobowiązuje swojego przewodniczącego, by najpóźniej w ciągu dwóch tygodni wezwał Komisję do wypełnienia zobowiązań wynikających z rozporządzenia »pieniądze za praworządność«. Parlament, aby być przygotowanym, niezwłocznie rozpocznie niezbędne przygotowania do ewentualnego postępowania sądowego przeciw Komisji” – głosi przyjęta dziś rezolucja. Ponadto europosłowie przypominają, że mają prawo głosować nad wotum nieufności dla KE.

Czytaj też: Europosłowie pytają Brukselę o Trybunał Julii Przyłębskiej

Komisja Europejska stanie przed TSUE?

Nowe rozporządzenie pozwala na cięcia czy redukcje środków (z budżetu UE i Funduszu Odbudowy) dla tych krajów, w których dochodzi do naruszeń praworządności z „dostatecznie bezpośrednim wpływem na zarządzanie funduszami UE i ochronę interesów Unii” (lub gdy występuje takie „poważne ryzyko”). KE przekonuje, że nie schowała tych przepisów do szuflady, a w przyszłym tygodniu planuje przekazać europosłom do konsultacji projekt szczegółowych wytycznych, jak je stosować. Zgodnie z obietnicą z grudniowego szczytu chce sfinalizować te instrukcje dopiero po wyroku TSUE w sprawie skarg z Polski i Węgier, co może się stać dopiero w 2022 r.

„Nie widzę usprawiedliwienia dla działań wobec Komisji Europejskiej przed TSUE. Przecież od stycznia analizujemy naruszenia praworządności i sprawdzamy, czy mają wpływ na zarządzanie funduszami. Żaden taki przypadek od początku stycznia nie zostanie pominięty” – bronił się komisarz ds. budżetu Johannes Hahn w czasie debaty w PE.

Mimo tak wielkiej presji politycznej ze strony Parlamentu Europejskiego otwarte pozostaje pytanie, ile dzisiejsza uchwała zmieni. Nawet gdyby postanowił on jeszcze w czerwcu zaskarżyć KE (co wcale nie jest pewne), to – tego wymagają procedury – odpowiedni wniosek wpłynąłby do Trybunału Sprawiedliwości UE najwcześniej we wrześniu. Z kolei długość postępowań TSUE w przypadku skarg bezpośrednich (a nie pytań prejudycjalnych) to ok. 19 miesięcy. Trybunał przychyla się zwykle do próśb o tryb przyspieszony, ale i tak zajmuje to przeciętnie dziesięć miesięcy.

Czytaj też: Bruksela pilnie skarży Polskę. Broni m.in. sędziego Tulei

Spowalniają Polska i Węgry

Jeśli zatem Komisja zdecyduje się trwać przy potwierdzonych przez przywódców wszystkich krajów Unii obietnic z grudniowego szczytu, to działania europarlamentu niewiele przyspieszą w kwestii „pieniędzy za praworządność”. A to właśnie odwleczenie stosowania tej reguły do co najmniej 2022 r. było jedynym rzeczywistym ustępstwem wobec premierów Mateusza Morawieckiego i Viktora Orbána. – Orbánowi chodzi o uniknięcie wszelkich zawirowań w tej kwestii przed wyborami parlamentarnymi – tłumaczyli nam wówczas rozmówcy zaangażowani w negocjacje z Warszawą i Budapesztem.

Rezolucję poparły dziś wszystkie frakcje PE prócz zdominowanego przez PiS klubu konserwatystów oraz grupy „Tożsamość i Demokracja”, do której należą deputowani z partii Matteo Salviniego i Marine Le Pen. „Rzeczywiście mamy poważne problemy z praworządnością w UE. Ale nie w państwach członkowskich, tylko w samej Unii. Co więcej, ta praktyka wydaje się być akceptowana przez instytucje europejskie i siły polityczne, które kontrolują te instytucje” – przekonywał Ryszard Legutko (PiS).

Wydawanie unijnych funduszy w Polsce jest w ocenie instytucji UE nadal poprawne. I dlatego w kontekście „pieniędzy za praworządność” mówi się teraz w Brukseli znacznie bardziej o Węgrzech. „Nowe przepisy wiążące fundusze z praworządnością to nie są »sankcje«. To nasze narzędzie do ochrony budżetu UE” – przekonywał fiński europoseł Petri Sarvamaa, który pilotował projekt „pieniędzy za praworządność” w europarlamencie.

Dziś w Brukseli potwierdzono, że portugalska prezydencja w Radzie UE zamierza 22 czerwca przeprowadzić wysłuchanie przedstawicieli Polski i Węgier w ramach postępowania z art. 7, które w przypadku Polski trwa już ponad trzy lata.

Czytaj też: Czym jest praworządność i do czego zobowiązuje

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Psychologowie są dziś wszędzie i zajmują się wszystkim. Czy słusznie? I kto się zajmie nimi?

Transport, policja, szpitale, marketing, reklama, sądownictwo, media, polityka, a wkrótce każda polska szkoła – gdzie się obejrzeć, tam psycholog. Czy współczesna wiedza psychologiczna pozwala im brać na swoje barki aż takie obciążenia?

Ewa Wilk
25.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną