Świat

Delta w Europie i podróże. Nieszczepieni mają pod górkę

We Francji od 1 sierpnia każdy, kto chce wejść do muzeum, kina czy galerii, a nawet zjeść w restauracji lub wypić kawę w klimatyzowanej kawiarni, musi wylegitymować się dowodem zaszczepienia na covid-19. We Francji od 1 sierpnia każdy, kto chce wejść do muzeum, kina czy galerii, a nawet zjeść w restauracji lub wypić kawę w klimatyzowanej kawiarni, musi wylegitymować się dowodem zaszczepienia na covid-19. Xose Bouzas / Hans Lucas Agency / Forum
Coraz więcej krajów decyduje się na rygorystyczną segregację gości z zagranicy. Zaszczepieni mogą korzystać z większego zakresu usług turystycznych, mało kto wymaga też od nich testów na covid-19.

Ziszcza się powoli to, co niedawno wydawało się scenariuszem rodem z futurystycznych książek czy seriali. W Europie zaczynają funkcjonować dwie równoległe rzeczywistości: jedna obejmuje osoby zaszczepione na covid, druga tych, którzy nie chcą przyjąć zastrzyku. Władze kolejnych krajów stopniowo poszerzają listę miejsc i usług dostępnych wyłącznie lub wyraźnie łatwiej dla zaszczepionych. Pozostali muszą legitymować się negatywnym wynikiem testu lub pogodzić się z faktem, że wiele drzwi jest dla nich zamkniętych.

Czytaj też: Już ponad 200 mln zakażonych

Wakacje z covidem i biurokracją

Nie inaczej jest w przypadku podróży międzynarodowych. Wprawdzie ograniczenia obowiązują już tak długo, że niektórzy zdążyli pewnie zapomnieć o swobodnym i wolnym od dodatkowej biurokracji przemieszczaniu się w strefie Schengen – dzisiaj wydaje się to odległym i trochę nierealnym wspomnieniem. Do obowiązkowych testów i formularzy pozwalających zlokalizować podróżnego w przypadku zagrożenia dochodzi podział na zaszczepionych i niezaszczepionych: wakacje tych drugich w wielu krajach mogą być znacznie mniej przyjemnym doświadczeniem.

Najwyraźniej istnienie dwóch światów odczują osoby podróżujące do Francji. Od 1 sierpnia każdy, kto chce wejść do muzeum, kina, galerii, teatru, a nawet zjeść obiad w restauracji czy wypić kawę w klimatyzowanej kawiarni, musi wylegitymować się dowodem szczepienia. Dodatkowo każdy, kto wjeżdża do kraju, musi wypełnić obarczoną możliwymi konsekwencjami finansowymi i prawnymi deklarację, że nie ma symptomów koronawirusa ani nie był w ciągu ostatnich 14 dni w kontakcie z osobą zakażoną.

Ci, którzy szczepionki nie przyjęli, muszą mieć negatywny wynik testu – PCR lub antygenowego – otrzymany nie wcześniej niż 72 godziny przed wyjazdem. To wymogi dla podróżnych z Unii Europejskiej z wyjątkiem Holandii i krajów południa: Cypru, Grecji, Malty, Portugalii i Hiszpanii. Osoby przyjeżdżające stamtąd muszą wykonać test najwcześniej 24 godziny przed podróżą.

Czytaj też: Wielka Brytania się otwiera, świat patrzy z przerażeniem

Do baru tylko z certyfikatem

Podobnie jest w tej chwili we Włoszech, które swoją wersję paszportu covidowego uruchomiły 6 sierpnia. W praktyce to wejściówka do całej gamy miejsc publicznych, przysługująca każdemu, kto otrzymał przynajmniej jedną dawkę szczepionki, jest ozdrowieńcem (i ma na to dowód) lub posiada negatywny wynik testu wykonanego w ciągu ostatnich 48 godzin. Tylko takie osoby mogą wejść do barów, restauracji, kawiarń, muzeów czy galerii, skorzystać z siłowni, basenów, zasiąść na trybunach, a nawet bawić się na prywatnej imprezie. Kluby i dyskoteki pozostają zresztą zamknięte, a premier Draghi zapowiedział już, że nie zmieni się to, „dopóki nie nastąpi znacząca poprawa sytuacji pandemicznej”.

Zasady obowiązują też przyjezdnych z zagranicy, więc każdy turysta, który pojedzie do Włoch bez szczepionki na dłuższe wakacje, musi liczyć się z wykonaniem co najmniej kilku testów na miejscu lub urlopem w wersji kadłubowej.

Czytaj też: Nieuchronnie nadciąga czwarta fala epidemii

Chorwacja sprawdza datę szczepienia

Po drugiej stronie Adriatyku, w popularnej zwłaszcza wśród polskich turystów Chorwacji, dochodzi jeszcze jeden warunek. Kraj wprowadził datę ważności dla certyfikatów szczepionkowych: wjechać mogą jedynie ci, którzy pierwszą dawkę preparatu przyjęli nie wcześniej niż 270 dni przed przekroczeniem granicy. Jeśli okres ten jest dłuższy, do certyfikatu muszą dołożyć negatywny wynik testu, otrzymany nie wcześniej niż 72 (PCR) i 48 (antygenowy) godzin przed przyjazdem.

Nieszczepionych obowiązują te same widełki czasowe na test. Jeśli nie wykonają go przed przyjazdem, mogą zrobić to na miejscu, ale na własny koszt i z obowiązkiem izolowania się do momentu otrzymania negatywnego wyniku. Brak testu zrobionego w domu i odmowa wykonania go po przyjeździe to już obowiązkowa dziesięciodniowa kwarantanna.

Czytaj też: Polska drugą Chorwacją?

Hiszpania wciąga na czerwoną listę

Nieco bardziej niestabilna jest sytuacja w Hiszpanii, gdzie przybywa nowych przypadków zachorowań. Instytucje zdrowia publicznego w wielu krajach odradzają w tym roku wypoczynek w hiszpańskich kurortach, a niektórzy – jak Wielka Brytania – nakładają na swoich wracających obywateli obowiązkową kwarantannę, jeśli nie mają za sobą szczepienia. Dla Hiszpanów to spory problem, bo turyści z Wysp w 2019 r. stanowili jedną piątą wszystkich przyjezdnych i zostawiali prawie pół miliarda euro tygodniowo w szczycie sezonu.

Władze w Madrycie pozostają relatywnie otwarte na turystów, wymagając od nich przy wjeździe rejestracji i wygenerowania specjalnego kodu QR. W przeciwieństwie do innych krajów Hiszpania nie oczekuje jednak szczepienia, certyfikatu ozdrowienia ani negatywnego wyniku testu, przynajmniej dla osób przyjeżdżających z większości krajów UE. Wymóg dotyczy gości z państw umieszczonych na regularnie aktualizowanej „czerwonej liście”. Jest na niej kilkanaście europejskich krajów (w przypadku niektórych tylko wybrane regiony), Polski brak, przynajmniej do 15 sierpnia, kiedy lista zostanie poddana kolejnej rewizji.

Czytaj też: Polak nie chce się szczepić. Dlaczego?

Grecja. Turyści pod specjalnym nadzorem

Do Grecji natomiast wjedziemy tylko z certyfikatem lub negatywnym wynikiem testu PCR (72 godziny przed przyjazdem) lub antygenowego (48 godzin). Dowód ozdrowienia również na to pozwoli, ale tylko taki, którego ważność mieści się w okienku 30–180 dni przed urlopem. Greckie władze zastrzegają sobie prawo do przeprowadzania losowych kontroli stanu zdrowia, również u turystów, na wypadek pogorszenia się sytuacji pandemicznej w kraju.

To kierunek, którym zdaje się podążać cała Europa. Nawet jeśli niezaszczepionych nie wyklucza, to utrudnia im życie zarówno na etapie przygotowań do wyjazdu, jak i w trakcie samego pobytu. Choć spowodowana wariantem delta fala zachorowań na Starym Kontynencie nie jest tak wielka, jak prognozowano jeszcze kilka tygodni temu, podział ten długo nie zniknie. Nikt w Europie, zwłaszcza na jej turystycznym południu, nie zaryzykuje powtórki z traumy, jaką było ubiegłoroczne uderzenie wirusa. Szczepionka to dzisiaj – i w najbliższej przyszłości – jedyna gwarancja relatywnie swobodnych podróży.

Czytaj też: Delta rozlewa się po świecie. Komu znów grozi lockdown?

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną