Świat

Kalesnikawa i Znak skazani na łagr. Łukaszenka nie odpuści

Maksim Znak i Maryja Kalesnikawa. Sierpień 2020 r. Maksim Znak i Maryja Kalesnikawa. Sierpień 2020 r. Ramil Nasibulin / TASS / Forum
Prokuratorzy i sędziowie białoruskich sądów idą na krótkim pasku władzy, wydają wyroki, jakie kazano im wydać. Na pokaz. Żeby nikomu nie przyszło do głowy protestować czy choćby wyrażać własne zdanie.

Skazanie przez sąd rejonowy w Mińsku opozycyjnych działaczy Maryi Kalesnikawej i Maksima Znaka na pobyt w kolonii karnej – długoletni, bo 11 lat orzeczono dla niej i 10 dla niego – jest dowodem, że Aleksander Łukaszenka ani myśli odpuścić. Wręcz przeciwnie, chce pokazać siłę i nieustępliwość. A prokuratorzy i sędziowie białoruskich sądów idą na krótkim pasku władzy, wydają wyroki, jakie kazano im wydać. Na pokaz. Żeby nikomu nie przychodziło do głowy protestować czy choćby wyrażać własne zdanie.

Czytaj też: Głodówka i krzyk dla Białorusi. A co my możemy zrobić?

Łukaszenka usuwa konkurentów

Opozycjoniści zostali oskarżeni o „wezwanie do działań na szkodę bezpieczeństwa narodowego, zmowę w celu przejęcia władzy w kraju i utworzenie organizacji ekstremistycznej”. Zarzuty ciężkie. Tymczasem działanie obojga polegało na pracy w sztabie wyborczym Wiktara Babaryki, byłego bankiera (skazanego zresztą niedawno na kilkanaście lat łagru), który zamierzał walczyć o prezydenturę. Zgodnie z prawem wyborczym, gwarantowanym konstytucją. Trafił do więzienia, zanim do wyborów doszło. Ten prosty sposób pozbywania się konkurentów Łukaszenka przećwiczył już podczas poprzednich elekcji.

Znak jest doktorem prawa na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym, w sztabie pełnił funkcję doradcy prawnego. Kalesnikawa jest flecistką i dyrygentką, absolwentką Państwowej Akademii Muzyki w Mińsku i uczelni muzycznej w Stuttgarcie. Od lat pracowała w najbardziej uznanych białoruskich orkiestrach, także prezydenckiej. Weszła w skład sztabu jako osoba w mieście znana. Nigdy wcześniej nie była związana z polityką, nie należała do żadnej partii, skupiała się na pracy zawodowej.

Działaczy uczyniła z nich sytuacja i sam Łukaszenka. Po uwięzieniu kandydata Kalesnikawa i Znak postanowili działać dalej, podjęli współpracę ze sztabem Swiatłany Cichanouskiej. Zrozumieli, czym jest dyktatura. Wreszcie gdy po zmanipulowanych wyborach zmuszona przez reżim Cichanouska wyjechała na Litwę, weszli w skład powołanej przez nią Rady Koordynacyjnej i zostali członkami jej prezydium. Zostali w Mińsku, nie ukrywali się, nie wyjechali.

Kalesnikawą próbowano porwać i wywieźć na Ukrainę, ale zamiar się nie powiódł. Została aresztowana z początkiem września 2020 r. Do więzienia trafił także Znak, porwany przed rokiem przez agentów. Proces rozpoczął się kilka tygodni temu i toczył się przy zamkniętych drzwiach.

Czytaj też: Ostatni europejski kraj z karą śmierci

Białoruś. Ponad 600 więźniów sumienia

Tak, wszystko to wydarza się w środku Europy, w kraju należącym do międzynarodowych organizacji, w tym ONZ. Przypominam o tym, bo cała ta historia, podobnie jak wiele innych białoruskich losów, uświadamia, z jakim systemem mamy do czynienia. W więzieniu przebywają od wielu miesięcy działacze polskiej mniejszości Andżelika Borys i dziennikarz Andrzej Poczobut. Bez procesu, w dramatycznie ciężkich warunkach, bez pomocy medycznej i dostępu do niezależnych prawników. Na pobyt w kolonii karnej skazano dziennikarki relacjonujące powyborcze protesty, zamknięto niezależne środki przekazu, platformy internetowe, wreszcie – uprowadzono cywilny, pasażerski samolot, żeby dorwać blogera Ramana Pratasiewicza.

Jak podaje centrum Wiasna monitorujące przestrzeganie praw człowieka, na Białorusi jest dziś ponad 600 więźniów sumienia. To wszystko wygląda jak horror wymyślony przez szalonego scenarzystę. Ale to niestety realia. Europejskie sankcje, choć działają i nawet są dotkliwe, bo uderzają w czułe miejsce, gospodarkę, nie są w stanie diametralnie zmienić sytuacji. A w każdym razie nie od zaraz. Nie bardzo wiadomo, w jakim języku rozmawiać z politykiem tej „klasy”. Zwłaszcza że Łukaszenka nie zawahał się użyć w walce z Europą broni najcięższej z możliwych i niedopuszczalnej: żywych ludzi, imigrantów.

Łukaszenka ma poparcie Rosji

Coraz bliższe i bardziej zażyłe stosunki Łukaszenki z Władimirem Putinem nie wróżą poprawy sytuacji. Raczej przeciwnie, poparcie i przyzwolenie z Moskwy sprawiają, że Łukaszenka demonstruje swoją wszechwładzę wobec obywateli, także mieszkających na Białorusi Polaków. Wszystko po to, by zastraszyć Białorusinów i wybić im z głów wszelkie marzenia o demokracji. Czy tak już będzie zawsze? Na razie wiele wskazuje, że jeszcze chwilę to potrwa.

Czytaj też: Białorusini w Polsce boją się o życie

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Szkoła bardzo szkodzi. Uczniom, demokracji, światu

Rozmowa z dr. Mikołajem Marcelą o fatalnych skutkach kultywowania XIX-wiecznej formuły szkoły, wychowywaniu do autorytaryzmu i o tym, jak można to zmienić.

Jacek Żakowski
18.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną