„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Świat

Ćwierć miliarda wróbli mniej w Europie. Co to oznacza?

W Europie w ciągu prawie 40 lat ubyło blisko ćwierć miliarda wróbli. W Europie w ciągu prawie 40 lat ubyło blisko ćwierć miliarda wróbli. InspiredImages / Pixabay
W Europie ubyło blisko ćwierć miliarda wróbli. I nie tylko ich. Osłabły przede wszystkim populacje żyjące na wsi czy, jak mówią biolodzy, w krajobrazie rolniczym. To ilustracja zmiany społecznej i gospodarczej ostatnich czterech dekad.

Brytyjsko-czeski zespół badaczy – ich ustalenia przywołuje m.in. dziennik „Guardian” – twierdzi, że między 1980 r. a 2017 z obszaru Unii Europejskiej, licząc jeszcze z Wielką Brytanią, znikło w sumie 560–620 mln ptaków z ponad 300 gatunków lęgowych. Niektóre – jak wróbel, bo jego ubyło najwięcej – zmniejszyły liczebność, a inne ją zwiększały, w każdym razie w 2017 r. na terenie objętym badaniem żyło ok. 2,7 mld ptaków lęgowych. O 18 proc. mniej w porównaniu z 1980 r.

Ptaki, czyli bioróżnorodność

Współgra to z wnioskami ornitologów amerykańskich, którzy twierdzą, że Ameryka Północna zubożała aż o 3 mld osobników w porównaniu z 1970 r. Oprócz dłuższego o dekadę przedziału czasowego w amerykańskim badaniu uwzględniono liczebność tzw. gatunków inwazyjnych, w tym m.in. szpaki i wróble, które po przywleczeniu kiedyś z Europy masowo skolonizowały kontynent. Na tyle skutecznie, że bywają – jak u nas myszy i szczury – tępione w zorganizowanych akcjach i przez wyspecjalizowane firmy. Mimo tych różnic kierunek jest jasny: ptaków jest coraz mniej.

Takie badania są ważnym głosem w debacie o utracie różnorodności biologicznej. Ornitolodzy potrafią wychwycić trendy, korzystają z profesjonalnych opracowań, obliczeń w ramach programów monitoringowych i przypadkowych obserwacji dokonanych przez amatorów. Oczywiście takich, którzy potrafią rozpoznać, co widzą lub słyszą, i wiedzą, jak te informacje przekazać specjalistom. Na przykład w Polsce można to zrobić za pośrednictwem strony ornitho.pl. Dane zasysane są do modeli matematycznych, resztę robią komputery.

Czytaj też: Dlaczego ptaki śpiewają i warto tego słuchać

Sterylnie na wsi i w miastach

W Europie osłabły przede wszystkim populacje żyjące na wsi czy, jak mówią biolodzy, w krajobrazie rolniczym. To świetna ilustracja zmiany społecznej i gospodarczej ostatnich czterech dekad. Rzut oka do albumów rodzinnych, np. zdjęć z wakacji u babci sprzed kilkudziesięciu lat, wystarczy, by bez żadnego przygotowania biologicznego stwierdzić, jak bardzo zmienił się wiejski krajobraz. Chodzi zarówno o pola, jak i o miedze, przydomowe ogrody, pobocza, przypłocia, same budynki. Znacznie więcej z nich było w gorszym stanie technicznym, oferowały rozmaite dziury nadające się na schronienia i miejsca na gniazda. Podwórka miały nieutwardzoną, nierówną, np. sprzyjającą powstawaniu kałuż powierzchnię. Było sporo więcej bałaganu – ptaki żyjące blisko człowieka uwielbiają go przez rozgardiasz, w tym poniewierające się wokół resztki jedzenia.

Na wsi przybyło oświetlenia, zmieniła się zwłaszcza strategia upraw (większe pola, raczej monokultury), jest znacznie więcej maszyn. Znikło wiele maleńkich gospodarstw, które dawniej z reguły były bardzo wszechstronne. Miały ileś rodzajów zwierząt – w Polsce jakąś krowę, świnie, może jeszcze konia, w latach 80. wciąż było ich sporo. Uprawiano różne rośliny, także warzywa na własny użytek. Poza tym niemal wszędzie drogi są lepsze, samochody szybciej jeżdżą, trwa proces upodobniania wsi do przemieść, w tym zakładania równych trawników, wycinania krzaków i zastępowania ich np. tujami. Przybywa przeszkleń w domach, a duże, niezabezpieczone odpowiednio okna to dla ptaków śmiertelna pułapka.

Ta zmiana jest ogólnoeuropejska. Także w miastach zrobiło się bardziej sterylnie. Ci, którzy pamiętają swoją okolicę z dawniejszych czasów, może wychwytują różnicę gołym okiem i uchem, stwierdzając, że kiedyś ptaków było więcej, śpiewały głośniej i w większym wielogłosie. Do tego wszystkiego trzeba dodać to, co się dzieje z klimatem. Wiele gatunków ma spore trudności z nadążeniem za jego przeobrażeniami.

Czytaj też: Ciężkie życie wędrownych ptaków

Zmiany klimatu? Obserwujmy ptaki

Na pocieszenie dodajmy, że generalnie wróble mają się nieźle, człowiek dowiózł je – często intencjonalnie – niemal w każdy zamieszkany przez niego zakątek globu. Wróble są podobno wśród czterech gatunków liczących w skali świata więcej niż miliard osobników. Ale zła wiadomość jest taka, że istotne zmiany dotykające gatunki najbardziej pospolite pociągają za sobą perturbacje dla całego ekosystemu. To, czego jest dużo, bywa ważną częścią diety innych gatunków, a jeśli zabraknie jedzenia, to jego amatorzy mają kłopot, który przechodzi na kolejne ogniwa łańcucha pokarmowego. Problem się multiplikuje, bo oprócz wróbli znikają przedstawiciele innych gatunków uznawanych za powszechne, w Europie np. pliszek żółtych, szpaków czy skowronków.

Warto patrzeć na ptaki i śledzić ich formę. Przez to, że są łatwe w obserwacji – co samo w sobie jest przyjemne – bardzo szybko dają znać, w jakiej formie jest ich środowisko, a z kolei od niego zależy kondycja naszego gatunku. To m.in. dzięki przyglądaniu się ptakom poczyniono wiele kluczowych obserwacji o postępujących zmianach klimatu. To możliwe, bo ptaki szybko się do nich dostosowują (inna sprawa, czy im się to opłaca), zmieniając m.in. swoją anatomię, kształt skrzydeł dopasowany choćby do nowego sposobu wędrowania. Zmiany te zachodzą u ptaków tak szybko, że ornitolodzy wykrywają je, porównując długość lotek u tego samego gatunku na przestrzeni raptem kilkudziesięciu lat.

Czytaj też: Naukowcy alarmują. Zaczyna brakować nam czasu

Unia przeciwdziała. Czekamy na ptaki

Wśród ptaków związanych z europejską wsią spadki były najszybsze w ostatnich dekadach XX w. i w wieku obecnym już hamowały. Autorzy badania uznają, że wpływ na spowolnienie miały działania ochronne, w tym próba ratowania przez Unię pełnej gamy siedlisk (szczególnie lasów; ich ptasi mieszkańcy mają się generalnie lepiej), w tym wytworzonych przez człowieka. Odbywa się to przez np. dopłaty dla rolników, wyższe za określoną, np. uwzględniającą obecność gniazd albo promujących jakieś rośliny, metodę wykaszania łąk.

Także europejski system ochrony przyrody Natura 2000 rozrósł się od początku lat 90. z ok. 50 tys. ha do 1,35 mln ha obecnie. Równolegle spadła presja myśliwych czy kłusowników i pozytywnie odczuły ją ptaki drapieżne. Wreszcie zmalał niekorzystny wpływ środków ochrony roślin, też stosowanych w bardziej przytomny sposób. Niestety, wszystkie te zabiegi pewnie jeszcze nie wystarczą, by wrócił ptasi rejwach sprzed czterech dekad.

Czytaj też: Raport IPCC. 12 lat do katastrofy

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Układ się rozpada. Spowiedź byłego doradcy Morawieckiego

Tomasz Krawczyk, były doradca Lecha Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego, o nadziejach i złudzeniach ludzi PiS.

Rafał Kalukin
03.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną