Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Nie mamy głowy do Ukrainy

Nie mamy głowy do Ukrainy. Skutki geopolityki Kaczyńskiego mogą być tragiczne

Częściowo Putin już wygrał. Nowy lider CDU Friedrich Merz i szef CSU Markus Söder opowiedzieli się za odroczeniem przystąpienia Ukrainy do NATO. Częściowo Putin już wygrał. Nowy lider CDU Friedrich Merz i szef CSU Markus Söder opowiedzieli się za odroczeniem przystąpienia Ukrainy do NATO. Bartek Kiełbowicz
Polska jest jedynym krajem regionu, gdzie nie jest prowadzona żadna debata polityczna o tym, jak zareagować w razie wybuchu otwartej wojny na Ukrainie – jak pomóc, o jakie sankcje zabiegać, uzbrajać Ukrainę czy nie?
Pierwsze skutki wojny w Ukrainie odczuje właśnie Polska. W razie eskalacji konfliktu pojawi się nad Wisłą nawet milion uchodźców albo dwa.Diego Herrera Carcedo/Zuma Press/Forum Pierwsze skutki wojny w Ukrainie odczuje właśnie Polska. W razie eskalacji konfliktu pojawi się nad Wisłą nawet milion uchodźców albo dwa.

Gdy świat stanął na krawędzi otwartej wojny dwóch armii w Europie, u nas temat na poważnie podjęły tylko media, nie po raz pierwszy zastępując polityków w kluczowych sprawach. Po rosyjskim ultimatum, zawierającym żądanie natychmiastowego powrotu Europy Wschodniej do sytuacji przed wstąpieniem Polski do NATO, nie zabrał głosu ani prezydent, ani premier, ani minister spraw zagranicznych. Milczy najważniejszy polityk w kraju, wicepremier (rzekomo) ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński.

Zresztą co może mieć do powiedzenia kraj, który sam rozwiązał swój wywiad, wyrzucił prawdziwych dyplomatów MSZ, pozbył się doświadczonych dowódców z wojska, unieważnił najważniejsze kontrakty zbrojeniowe, a jego własny przemysł zbrojeniowy nie jest w stanie wyprodukować prostej lufy do karabinu? Mamy klasę polityczną zajętą przestępstwami PiS oraz uśpione dobrobytem społeczeństwo, które na Majdanie przy minus 30 stopniach nie ustałoby przez kwadrans. Ukraińcy dziesiątkami tysięcy wytrzymali kilka miesięcy stania dzień i noc, po czym ze sztachetami poszli pod kule i przepędzili władze za łamanie zasad demokracji i konflikt z Unią Europejską.

Prawda jest taka, że do takich spraw jak suwerenność nie mamy ani głowy, ani rąk, ani nawet serca. Według raportu Defence24 i fundacji IBRiS „Bezpieczeństwo 2020” tylko co trzeci Polak gotów jest walczyć w obronie ojczyzny. Ze światowych badań Gallupa wynika, że jeszcze gorzej jest w Europie Zachodniej, gdzie ten odsetek waha się od kilkunastu do 30 proc. (Holandia 15 proc., Niemcy 18 proc., Włochy 20 proc., Wielka Brytania 27 proc., Francja 29 proc.). Tylko że Europie Zachodniej żadna inwazja nie grozi. Gdy tamtejsze kraje przestały walczyć same ze sobą, mogą sobie gotowość do walki odpuścić. Polska nie może, bo graniczy z Rosją.

Polityka 6.2022 (3349) z dnia 01.02.2022; Temat tygodnia; s. 14
Oryginalny tytuł tekstu: "Nie mamy głowy do Ukrainy"
Reklama