Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Zmarł Stanisław Szuszkiewicz. To on doprowadził do rozwiązania ZSRR

Stanisław Szuszkiewicz (1934–2022) Stanisław Szuszkiewicz (1934–2022) Viktor Drachev / TASS / Forum
Nie ma dobrego czasu na umieranie, ale Stanisław Szuszkiewicz zmarł w bardzo nieodpowiednim momencie. Jego postawa antyreżimowa, mądrość, koneksje i autorytet są teraz bardziej potrzebne niż kiedykolwiek.

Trwa wojna z Rosją na Ukrainie. Białoruś wprawdzie nie wysłała wojsk na terytorium sąsiada, ale Łukaszenka, zezwalając Putinowi na ataki ze swoich terenów, wplątał kraj w tę tragiczną awanturę. Szuszkiewicz wielokrotnie podkreślał, że Putin zechce odbudować imperium rosyjskie, a bez Białorusi i Ukrainy to niemożliwe. Łukaszenka natomiast zrobi wszystko, co Putin rozkaże, przewidywał. Nie pomylił się.

Antyreżimowa postawa Szuszkiewicza, jego mądrość, koneksje i autorytet w świecie są teraz bardziej potrzebne niż kiedykolwiek. Tak jak jego wiedza o detalach funkcjonowania systemu, umiejętność analizowania wydarzeń politycznych, historii, nadzieja, że reżim Łukaszenki runie z hukiem, przekonanie, że Putin straci władzę. Był realistą, ale też optymistą. A teraz odszedł. Bardzo to smutne. Pospieszyłeś się, drogi Stanisławie.

Szuszkiewicz. Przywódca niepodległej Białorusi

Gdyby nie Szuszkiewicz, nie wiadomo, jak potoczyłaby się historia. To on 8 grudnia 1991 r. doprowadził do podpisania protokołu o rozwiązaniu Związku Radzieckiego. Dokument sygnował wspólnie z pierwszym prezydentem Ukrainy Leonidem Krawczukiem i prezydentem Rosji Borysem Jelcynem. Wykorzystał fakt, że w 1922 r. Białoruś, Ukraina i Rosja były państwami założycielskimi ZSRR. Miały więc prawo zdecydować o rozwiązaniu go. Dokument stwierdzał, że ZSRR przestaje istnieć „jako podmiot prawa międzynarodowego i rzeczywistości geopolitycznej”. Działalność wszystkich organów ZSRR została w ten sposób w Białorusi zakończona.

W miejsce Sojuzu utworzono Wspólnotę Niepodległych Państw z „równymi prawami i wolnościami dla obywateli, uznaniem integralności terytorialnej” wszystkich uczestników WNP. Zobowiązano się do współpracy w dziedzinie polityki, gospodarki i kultury, „w kwestiach humanitarnych i innych dziedzinach”. Wkrótce, 28 grudnia 1991 r., Związek Radziecki zakończył swój żywot. Ukraina i Białoruś już kilka miesięcy wcześniej zdecydowały o swej niepodległości, Mińsk ogłosił tę decyzję 25 sierpnia. Szuszkiewicz był w tym czasie przewodniczącym Rady Najwyższej, pierwszym przywódcą niepodległej Białorusi. Formalnie nie pełnił funkcji prezydenta, ale prawie nim był. Stał na czele parlamentu do 1994 r.

Nienawidził prostactwa Łukaszenki, jego politycznych zachowań i decyzji. Nie mógł się pogodzić, że łamał prawa, zasady i zobowiązania, zmienił białoruską flagę, zakazał biało-czerwono-białych barw i herbu Pogoń, wprowadził flagę w barwach radzieckiej Białorusi, przywrócił język rosyjski.

Nie mógł zaakceptować, że Łukaszenka zamyka swoich przeciwników politycznych, a działacze opozycji muszą emigrować, by ratować swą wolność i życie. To nie tak miało wyglądać, wolna Białoruś miała kwitnąć, uzyskawszy niepodległość od radzieckiego reżimu. Łukaszenka marnował szansę kraju na rozwój i dołączenie do rodziny państw demokratycznych.

Czytaj też: Imperium znów atakuje. Co jest ostatecznym celem Putina?

Łukaszenka nie odważył się pozbawić go paszportu

Szuszkiewicz urodził się w 1934 r. w Mińsku. Jego ojciec, również Stanisław, był poetą i nauczycielem, matka była dziennikarką i pisarką. Z wykształcenia był fizykiem jądrowym, ukończył wydział matematyczno-fizyczny mińskiego Uniwersytetu Państwowego, miał tytuł profesora. Jego działalność była niezwykle ceniona w Europie i Stanach Zjednoczonych. Tak się w tej rodzinie układało: jedno pokolenie miało talenty humanistyczne, a następne do nauk ścisłych. W zasadzie niemal do końca Szuszkiewicz pozostawał czynnym uczonym, a do momentu wybuchu pandemii covid-19 brał udział w zagranicznych spotkaniach, sympozjach i wykładach. Również w Polsce. Jak sam mówił, Łukaszenka nie miał odwagi pozbawić go paszportu.

Do polityki wszedł dopiero po katastrofie w Czarnobylu w 1986 r. Szuszkiewicz był jednym z tych uczonych, którzy wiedzieli, jakie zagrożenie spotkało Białoruś, jak mocno ucierpieli ludzie, jakie są i będą tego skutki. Uważał, że nie wolno tego ukrywać. Nie wolno też pozwolić, żeby takie zdarzenie kiedykolwiek się powtórzyło.

Jego wnuczka, po dziadku też Stanisława Glinnik, zaangażowała się w Polsce w pomoc białoruskim emigrantom. Przed rokiem opowiadała mi o atmosferze w domu rodzinnym: – Wielka polityka pojawiała się w domu, gdy dziadek przyprowadzał zagranicznych gości lub znajomych dziennikarzy. Kiedy byłam dzieckiem, nie zdawałam sobie sprawy, jak ważną rolę odgrywał. Dziadek Stanisław nie był nigdy skorumpowany, nie mieliśmy wielkich zasobów, żyliśmy jak większość ludzi wtedy, niebogato. Na pytanie, czy opowiadał, jak rozwiązał Związek Radziecki w Białowieży, odparła: – Tak, opowiadał często. A ja dość wcześnie zaczęłam pytać, ponieważ w szkole uczono, że w Wiskulach wszyscy uczestnicy spotkania byli pijani i dlatego doszło do podpisania aktu rozwiązania ZSRR. Pytałam dziadka, jak było. Wytłumaczył mi, że tak działa propaganda białoruska. Dziadek opowiadał też, co widział w świecie, słuchałam tego wszystkiego od dzieciństwa.

Dodała, że często nie mógł uczestniczyć w jej urodzinach, bo jeździł na urodziny Lecha Wałęsy do Gdańska. Stasia urodziła się tego samego dnia, a Szuszkiewicz niezwykle sobie cenił zażyłość z Wałęsą. Świetnie mówił po polsku i był prawdziwym przyjacielem Polski.

Czytaj też: Białoruś. Ostatni europejski kraj z karą śmierci

Dwie decyzje kluczowe dla Białorusi

Stanisław Szuszkiewicz uważał, że podjął w życiu dwie najważniejsze decyzje, które odcisnęły się na historii Białorusi. Pierwsza była decyzja o wycofaniu broni jądrowej z terytorium kraju, druga – doprowadzenie do spotkania i podpisania dokumentu w Białowieży. Czasem mówił z radością, że był to majstersztyk dyplomacji. Jego życiowy sukces.

Był zawsze otwarty i chętny do rozmowy, wystarczyło zadzwonić... Spotykałam się z nim w Mińsku i Warszawie, bo nie opuszczał niemal żadnych konferencji politycznych, zwłaszcza poświęconych sytuacji w Białorusi. Był aktywny, związał się z partią Białoruska Socjaldemokratyczna Hramada.

Gdy Łukaszenka w 1995 r. rozpędził demokratycznie wybrany parlament, przegadaliśmy na ławce w mińskim parku chyba pół dnia. A gdy zanosiło się na połączenie z Rosją w rezultacie powstania ZBiR, Związku Białorusi i Rosji, Szuszkiewicz pierwszy alarmował. To on przewidział, że Łukaszenka wprowadzi dyktaturę, że nie odejdzie ze stanowiska, a już z pewnością nie w sposób demokratyczny. Że zrobi wszystko, by utrzymać władzę, jest gotów fałszować wybory, posłać OMON na obywateli, a nawet poprosić o interwencję Putina. – Jak to możliwe, że swoich rywali do fotela prezydenta kazał bić, więzić, zmuszał do emigracji? – pytał retorycznie i nie mógł się pogodzić z taką polityką w środku Europy w XXI w.

Wydarzeniami w kraju po wyborach 2020 był niezwykle przejęty i zmartwiony. Przewidywał, że Łukaszenka nie uzna przegranej, bo dla zachowania władzy gotów jest na wszystko, nawet na połączenie z Rosją.

Był też, a może przede wszystkim, ciepłym, uroczym, dobrym człowiekiem. Wspaniale, barwnie opowiadał, miał wielkie poczucie humoru, lubił ludzi. Napisał świetną książkę „Moje życie, rozpad i wskrzeszenie ZSRR”.

Stanisław Szuszkiewicz zachorował na covid. Bardzo starał się uchronić przed wirusem, ale się nie udało. Niestety. Będzie Go bardzo brakować. Dziś świat zrobił się po prostu mniejszy.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Nowe szaty tyrana. Dlaczego Putin zaatakował i co go dziś przeraża?

Sergei Guriev, profesor ekonomii, były doradca prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i były główny ekonomista EBOiR, o tym, co może czekać Putina i Rosję pod jego dyktatorskimi rządami.

Jacek Żakowski
16.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną