Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Scholzomat

Uparty Olaf Scholz. Kluczy w sprawie Ukrainy, zbliża się do Chin. A Europa się dziwi

Kanclerz Olaf Scholz z prezydentem Chin Xi Jinpingiem podczas wizyty w Pekinie. Kanclerz Olaf Scholz z prezydentem Chin Xi Jinpingiem podczas wizyty w Pekinie. Kay Nietfeld/AFP / EAST NEWS
O co chodzi Olafowi Scholzowi, który wije się w sprawie Ukrainy i dogaduje z Chińczykami? Na pewno nie o międzynarodowy poklask.
W Polsce i w państwach bałtyckich niemiecki kanclerz budzi irytację kluczeniem w sprawie pomocy wojskowej dla Ukrainy.Polityka W Polsce i w państwach bałtyckich niemiecki kanclerz budzi irytację kluczeniem w sprawie pomocy wojskowej dla Ukrainy.

Gdyby stworzyć ranking najbardziej nielubianych polityków europejskich, Olaf Scholz miałby szansę stanąć na podium. Gdzie te czasy, kiedy jego poprzedniczkę Angelę Merkel nazywano „matką Europy” i hołubiono jako ostoję Unii? Dzisiaj akcje samej Merkel dołują, bo po rosyjskiej inwazji na Ukrainę nie była zdolna do samokrytyki za Nord Stream 2 i inne posunięcia. Ale Scholz, mimo krótkiego stażu, wcale nie ma łatwiej.

Co z tego, że na samym początku wojny wygłosił głośne przemówienie, w którym zapowiedział rewolucyjne jak na niemieckie warunki zmiany w podejściu do polityki obronnej i energetycznej? Użyty przez niego wtedy termin Zeitenwende (przełom epok lub nowej ery) wszedł wprawdzie przebojem do globalnego języka polityki, ale z perspektywy czasu wciąż niewielu rozumie, o co tak naprawdę chodziło Scholzowi.

W Polsce i w państwach bałtyckich niemiecki kanclerz budzi irytację kluczeniem w sprawie pomocy wojskowej dla Ukrainy. Oskarżany jest wręcz o dążenie do paktu z Władimirem Putinem. Na Scholza obraził się także prezydent Emmanuel Macron, który pod koniec października odwołał – rzecz bez precedensu – francusko-niemieckie konsultacje międzyrządowe. Bodaj największą falę krytyki Niemiec ściągnął jednak na siebie, składając 4 listopada wizytę w Chinach – zaraz po tym, jak tamtejszy przywódca Xi Jinping po raz kolejny dokręcił śrubę autorytaryzmu.

Czy business as usual z Chinami nie zakrawa na prowokację, gdy konfrontacja między USA i Chinami narasta, a rosyjska agresja na Ukrainę pokazała pułapki dogadywania się z dyktaturami? Jeśli Scholz swoją Zeitenwende chciał wzbudzić respekt i wzmocnić zaufanie do Niemiec, to jego wysiłki skończyły się jak dotąd jedną wielką katastrofą. Chyba że to wcale nie było jego celem.

Polityka 48.2022 (3391) z dnia 22.11.2022; Świat; s. 58
Oryginalny tytuł tekstu: "Scholzomat"
Reklama