Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Czas podpalaczy

Brazylia po szturmie. Bolsonaro musiał wiedzieć. Ktoś za to przecież zapłacił

Zwolennicy Jaira Bolsonaro szturmują budynek brazylijskiego Kongresu, Brasilia. Zwolennicy Jaira Bolsonaro szturmują budynek brazylijskiego Kongresu, Brasilia. Eraldo Peres/AP / EAST NEWS
Bolsonaryści w Brazylii skopiowali agresję trumpistów z USA – wdarli się do budynków najwyższych władz i je zdemolowali. Ostatnie podrygi przegranych czy początek ruchu, który zagraża demokracji?

Przełamali marną policyjną blokadę, wdarli się do pałacu prezydenckiego, Kongresu i Sądu Najwyższego – i zaczęli demolować. Wzywali wojsko do zamachu stanu. Wrzeszczeli, że ukradziono im wybory, że komuniści, że złodzieje… I że oni są obrońcami wolności. Na oko ludzie z klasy ludowej i niższej średniej. Na ogół mężczyźni, ale kobiet też nie brakowało. Owinięci flagami Brazylii, poubierani w koszulki piłkarskiej reprezentacji. Przekaz jasny: Brazylia to my; patrioci to my.

Wykorzystali spokój niedzieli i nieobecność prezydenta Luli da Silvy, który ledwie tydzień temu objął urząd, a w weekend pojechał wesprzeć mieszkańców miasteczek w stanie São Paulo, którym ulewy ostatnich dni zniszczyły domostwa.

Tysiące agresorów nie chcą pogodzić się z tym, że ich idol Jair Bolsonaro, faszyzujący populista, przegrał w październiku wybory prezydenckie i oddał władzę „komuniście” Luli. Oddał – ale nie przekazał. Po przegranej, ledwie dwoma punktami procentowymi, załamany Bolsonaro milczał przez kilka dni; ostatnie dwa miesiące swoich rządów nie robił nic, a przed inauguracją prezydentury następcy wyjechał do USA, by nie brać udziału w przekazaniu władzy. Czy istotnie nie był zamieszany w niedzielne wydarzenia, które potępił cały demokratyczny świat?

Lula, który natychmiast zaordynował przywrócenie porządku w stolicy, oskarżył Bolsonara o inspirowanie ataku na demokrację. Zatrzymano ok. 300 agresorów. Na odpowiedź czeka pytanie, dlaczego zaspały wszystkie służby. Wiadomo było, że coś się wydarzy. Po przegranej bolsonaryści oblegali koszary wojskowe w São Paulo, Rio i stolicy, żądając, by wojsko nie dopuściło do przejęcia władzy przez Lulę. Po niedzielnym ataku schronili się w koczowisku przed koszarami w Brasilii – ok.

Polityka 3.2023 (3397) z dnia 10.01.2023; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 10
Oryginalny tytuł tekstu: "Czas podpalaczy"
Reklama