Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Wojenkorzy

„Wojenkorzy”. Im wolno więcej. Opowieść o rosyjskich propagandystach frontowych

Aleksander Sładkow Aleksander Sładkow materiały prasowe
Krytykują ministra i generałów. Piszą o porażkach rosyjskiej armii w Ukrainie. Inni za takie słowa trafiają za kratki, ale rosyjscy tzw. korespondenci wojenni dostają medale.
Pogrzeb proputinowskiego blogera Władlena Tatarskiego, Moskwa, 2023 r.Yuri Kochetkov/EPA/PAP Pogrzeb proputinowskiego blogera Władlena Tatarskiego, Moskwa, 2023 r.

W audycjach pożegnalnych nadawanych przez państwowe media o Władlenie Tatarskim mówiono z wielką atencją. To prawda, że przed laty napadł na bank. Ale przecież nigdy tego nie ukrywał. Poza tym to był porządny chłop. Wielki patriota. Wojenkor z krwi i kości.

„Wojenkor” to zbitka słowna, która pochodzi od korespondenta wojennego, czyli teoretycznie dziennikarza, który – w odróżnieniu od analityków wojskowości czy publicystów – bywa na linii frontu. Jednak współcześni rosyjscy wojenkorzy to inna kategoria. Często bywają na froncie wojny rosyjsko-ukraińskiej. Zamieszczają zdjęcia i filmy z pierwszej linii. Analizują ruchy wojsk. Przeprowadzają wywiady z żołnierzami i oficerami. Jednak reporterami na pewno nie są.

To blogerzy, aktywiści i propagandyści wojny. Ubrani w mundury nie różnią się wyglądem, a często i zachowaniem, od rosyjskich żołnierzy. Na przykład ich „wywiady” z ukraińskimi jeńcami przypominają przesłuchania. Publikują w mediach społecznościowych, szczególnie w Telegramie. Ich przekaz dociera do setek tysięcy odbiorców.

Z więzienia na front

Życiorys Tatarskiego, rocznik 1981, jest tu dość charakterystyczny. Urodził się jako Maksim Fomin w Makiejewce, górniczym mieście sąsiadującym z Donieckiem. Zaczął pracę w kopalni, ale górniczy trud porzucił dla biznesu – zajął się sprzedażą mebli. Interes kręcił się słabo, a Władlen potrzebował gotówki. By ją zdobyć, w 2011 r. z dwoma kompanami ograbił makijewski bank. Działali trochę jak gang Olsena. Zrabowali równowartość kilku tysięcy euro, ale przeoczyli sejf, w którym była naprawdę duża gotówka. Na dodatek dopiero w domu zauważyli, że w banknotach ukryty jest lokalizator GPS. Policja zgarnęła rabusiów jeszcze tego samego dnia. Wyrok: osiem lat więzienia w Zakładzie Karnym nr 57 w Gorłowce, na północ od Doniecka.

Polityka 22.2023 (3415) z dnia 23.05.2023; Świat; s. 52
Oryginalny tytuł tekstu: "Wojenkorzy"
Reklama