Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

645. dzień wojny. Czy sprzęt z Zachodu dotarł za późno? Nie to jest największy problem Ukrainy

Obrona przeciwlotnicza w rejonie Kijowa. Listopad 2023 r. Obrona przeciwlotnicza w rejonie Kijowa. Listopad 2023 r. Gleb Garanich / Forum
Słychać głosy, że przyczyną niepowodzenia letniej ofensywy Ukrainy była zbyt powolna i za mała pomoc wojskowa z Zachodu. To dlatego nie udało się wystawić zgrupowań zdolnych pokonać rosyjską obronę. Czy istotnie tak było?

Najpierw front. Ukraiński przyczółek na lewym brzegu Dniepru nadal się trzyma i ostatnio pod Krynkami udało się go nawet powiększyć. Nie są to sukcesy na miarę oczekiwań. Nawet gdyby celem tych działań było odsunięcie wroga na odległość 30 km, żeby artyleria lufowa i znaczna część rakietowej nie była w stanie ostrzeliwać Chersonia i okolic, to bardzo do tego daleko. Główną przeszkodą są nieustanne ataki rosyjskiego lotnictwa, które dzięki użyciu coraz większej liczby bomb kierowanych GPS zadają realne straty, uniemożliwiając zebranie sił wystarczających do wyparcia okupanta z pozycji.

Przydałyby się F-16

Rosyjskie samoloty podlatują tu na małej wysokości i zrzucają bomby wyposażone w rozkładane skrzydła do szybowania, co pozwala przelecieć kilkudziesiąt kilometrów bez wchodzenia w zasięg przeciwlotniczych zestawów rakietowych. Przydałyby się F-16, które mogłyby odwrócić sytuację, korzystając z podobnych bomb rodziny JDAM.

Na razie Rosjan ratuje w tym rejonie tylko skuteczne lotnictwo. Pod Krynkami mobilizowane jednostki, które ostatnio oddały teren Ukraińcom, zluzowano i zastąpiono relatywnie dobrze wyszkoloną 810. Brygadą Piechoty Morskiej Gwardii im. 60-lecia ZSRR, już nieźle przetrzebioną i uzupełnioną rekrutami. Żołnierze odmówili pójścia do kontrataku, bo mają duże pretensje do dowództwa. A dowództwo nie potrafi im zapewnić wsparcia artyleryjskiego, lotniczego czy pojazdów pancernych. W dodatku zdaniem buntowników brakuje środków rozpoznania (dronów i ich operatorów), więc ataki są bardzo źle zaplanowane. Ze względu na tajemnicę wojskową nie przekazano też dowódcom pododdziałów brygady informacji o położeniu własnych pól minowych. Żołnierze są słani do ataku na oślep. Ostatnio, jak czytamy na Telegramie, ucierpiało tak 50 ludzi (w tym zabici i ranni).

Reklama