Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Edukacja seksualna? Nie w Indiach.

Zwycięstwo pruderii w ojczyźnie Kama Sutry

Fot. ToutLePlaisir, FLickr (CC BY SA) Fot. ToutLePlaisir, FLickr (CC BY SA)
W kilku indyjskich stanach zakazano seksualnie edukować młodzież w szkołach publicznych.

Jak donosi dzisiejszy "Christian Today" , w konserwatywnych w większości Indiach trwa burzliwa debata publiczna nad zasadnością wprowadzania do szkół edukacji seksualnej. "Moderniści" twierdzą, że obniży ona wskaźnik zachorowalności na AIDS, a ich krytycy protestują, obawiając się zatrucia młodych umysłów "jadem Zachodu".

W kilku indyjskich stanach zakazano seksualnie edukować młodzież w szkołach publicznych, gdyż program zajęć okazał się dla konserwatywnych rządców zbyt "dosłowny", a niektóre z podręcznikowych obrazków – zbyt "fizjologiczne". Największe spory ideologiczne wywołały próby podejmowania dyskusji na temat homoseksualizmu i masturbacji. Mimo że zakaz ten nie obejmuje szkół prywatnych, jednak większość z nich zrezygnowała z tych zajęć jedynie po to, by uniknąć kontrowersji.

Zadziwiać może pruderia i wynikająca z niej ignorancja w kwestiach seksu w ojczyźnie Kama Sutry, gdzie przed wieloma wiekami miłość fizyczna była publicznie celebrowana. Dziś natomiast Indie umierają. Znajduje się tam największa na świecie liczba osób zarażonych wirusem HIV – ok. 5,7 milionów, a zdaniem ekspertów w 2010 będzie ich prawie czterokrotnie więcej.

Konserwatystów liczby jednak nie interesują. Oni wiedzą swoje: wzrost zachorowalności na AIDS to efekt upadku kultury i anarchii seksualnej, kojarzącej się z niskim morale cywilizacji Zachodu. Według obserwujących ich poczynania analityków partie typu Bharatiya Janata Party (Indyjska Partia Ludowa, wspierająca i wspierana przez liczne organizacje nacjonalistyczne) zwalcza wszelkie próby podjęcia nauczania bezpiecznych zachowań seksualnych w nadziei na zbijanie kapitału politycznego na sprzeciwie wobec Zachodu.

Skąd my to znamy?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną