Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Legalni nielegalni

Granica USA z Meksykiem przestała istnieć, Biden ma kłopoty. A realia tutaj szokują

Południowa granica USA. Południowa granica USA. Robert Gauthier/Los Angeles Times / Getty Images
Imigracyjnie południowa granica USA w praktyce przestała istnieć: codziennie przekracza ją teraz 10 tys. osób. To problem dla Joe Bidena, który ubiega się o drugą kadencję. Ale już nie dla amerykańskiej gospodarki.
Gubernator Teksasu Greg Abbott.Go Nakamura / Reuters/Forum Gubernator Teksasu Greg Abbott.

Tysiące migrantów z pomocą zawodowych szmuglerów, osławionych coyotes, omijają patrole straży granicznej. Przekradają się przez granicę z Meksykiem, a potem dalej, w głąb Ameryki, poza zasięg pościgu. To niekończąca się gra w kotka i myszkę, którą amerykańskie koty przegrywają, ponieważ myszy jest zbyt dużo.

Tę inwazję mógłby powstrzymać chyba tylko mur obiecany przez Donalda Trumpa. Ale nie został wybudowany, dlatego tak wielu nielegalnych przekrada się, choć niektórzy wciąż przegrywają z piekącym słońcem Nowego Meksyku, z surową pustynią Arizony, z kaktusami i grzechotnikami albo z wartkim nurtem Rio Grande.

Taki jest stereotyp meksykańskiej granicy, który z dzisiejszymi realiami nie ma nic wspólnego. W ostatnich miesiącach rzeczywistość jest znacznie bardziej szokująca.

Już jesteśmy

Faktycznie nawet przez spaloną słońcem czerwoną pustynię Sonora w Arizonie wędrują codziennie setki ludzi, ale większość z nich wcale się nie przekrada. Przeciwnie, po stronie amerykańskiej ostentacyjnie spacerują wzdłuż granicy w oczekiwaniu na patrol straży granicznej USA, który zabierze ich na posterunek. Niektórzy dzwonią na numer alarmowy i podają swoje koordynaty. Albo proszą obserwujących ich dziennikarzy, żeby zrobili im przysługę i zadzwonili po patrol.

W grudniu przez meksykańską granicę codziennie przechodziło co najmniej 10 tys. osób. To dwa razy więcej niż są w stanie logistycznie obsłużyć amerykańscy pogranicznicy. To również absolutny rekord, np. za rządów Baracka Obamy przybyszów na granicy było cztery razy mniej.

A przecież strażnicy muszą sprawdzić tożsamość każdego imigranta, przeprowadzić z nim wywiad, dowiedzieć się, czy ubiega się o azyl. Jeśli tak, to oficer powinien w ekspresowym tempie ocenić, czy dramatyczne opowieści o prześladowaniach w rodzinnym kraju są wiarygodne.

Polityka 7.2024 (3451) z dnia 06.02.2024; Świat; s. 51
Oryginalny tytuł tekstu: "Legalni nielegalni"
Reklama