Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Bogini wyszła z kuchni

W Indiach kobiety zdecydują, do kuchni już nie wrócą. Rusza wyborczy maraton nad Gangesem

Induski uwielbiają głosować. Z dumą pokazują do kamer i aparatów zabarwione tuszem palce. Induski uwielbiają głosować. Z dumą pokazują do kamer i aparatów zabarwione tuszem palce. Danish Siddiqui/Reuters / Forum
Pół miliarda Indusek zdecyduje o wyniku rozpoczynających się indyjskich wyborów. Dlatego politycy prześcigają się w kuszeniu ich obietnicami. A one korzystają.
Mahatma Gandhi był entuzjastą wolności i aktywizacji kobiet.Atul Loke/Panos Pictures / Panos Pictures/Forum Mahatma Gandhi był entuzjastą wolności i aktywizacji kobiet.

W piątek 19 kwietnia nad Gangesem rusza wyborczy maraton. Głosowania w kraju zostały podzielone na siedem faz, potrwają sześć tygodni, a wyniki poznamy 4 czerwca. Do oddania głosu w tym roku uprawnionych jest aż 970 mln osób, czyli więcej, niż gdyby do urn wybrały się całe populacje USA, Unii Europejskiej i Rosji łącznie. Powstanie milion komisji wyborczych, w których pracować będzie ponad 15 mln osób przy użyciu 5,5 mln elektronicznych maszyn do głosowania.

Trzeba je będzie wieźć przez pustynie, lodowce i góry. Samochodami, łodziami, na wielbłądach i słoniach. Zgodnie z obietnicą, że w czasie wyborów demokracja dotrze do każdego zakątka Indii, członkowie komisji wyborczej będą się wspinać nawet do wioski Melogam, położonej w północnym stanie Arunachal Pradesz przy granicy z Mjanmą i Chinami, by zagłosować mogła jedyna zarejestrowana tam obywatelka.

W całych Indiach zarejestrowanych jest aż 2660 ugrupowań politycznych. Ale lider jest tylko jeden – urzędujący od 2014 r. premier Narendra Modi, który wyznaczył ambitny cel: prowadzona przez niego BJP (Indyjska Partia Ludowa) oraz koalicja pod jego przewodnictwem mają za zadanie zdobyć aż 400 z 545 mandatów w niższej izbie parlamentu. Przeciwko tej sile zjednoczyły się aż 24 opozycyjne partie, które w koalicji działającej pod akronimem INDIA starają się nie tyle zatrzymać triumfalny pochód rządzących, ile w ogóle zaistnieć. Albo – jak alarmują w manifestach wyborczych – powstrzymać osuwanie się indyjskiej demokracji w autorytaryzm.

Idzie trudno, także dlatego że sojusz jest skłócony i mało przekonujący. Ale walka będzie zacięta, bo w indyjskim systemie wyborczym wielkie znaczenie mają języczki u wagi, a w ostatnich latach okazały się nim przede wszystkim głosy kobiet. Dlatego na kuszenie Indusek rozmaitymi programami pomocowymi idzie pokaźna część kampanijnych wydatków.

Polityka 17.2024 (3461) z dnia 16.04.2024; Świat; s. 40
Oryginalny tytuł tekstu: "Bogini wyszła z kuchni"
Reklama