Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1348. dzień wojny. Czy to koniec bitwy o Pokrowsk? Sytuacja jest tam alarmująca

Ukraińscy żołnierze na ulicy w Pokrowsku w trakcie oblężenia przez armię rosyjską, sierpień 2025 r. Ukraińscy żołnierze na ulicy w Pokrowsku w trakcie oblężenia przez armię rosyjską, sierpień 2025 r. Viacheslav Ratynskyi / The Times / News Licensing / Forum
Właśnie kończy się dramatyczna bitwa o miasta Pokrowsk i Myrnohrad, dwa niewielkie ośrodki miejskie w Donbasie, obecnie całkowicie zburzone i opuszczone przez cywili.

Rosyjska cenzura działa w najlepsze. Ostatnio zablokowano kilka kanałów na Telegramie, które rozsiewały „nieprawomyślne” treści. Nie było to nic wielkiego, po prostu uznano, że nie piszą one tak jak należy. A głównie chodziło o to, że jeden z owych kanałów miał dobre źródła w rosyjskich resortach siłowych i ujawniał zbyt wiele informacji ze szczytów władzy, a tym Rosjanie mają się nie interesować.

Walki na froncie są wszędzie bardzo zaciekłe, ale w rejonie Pokrowska sytuacja robi się naprawdę dramatyczna. Naszym zdaniem Pokrowsk niedługo padnie i mamy tylko nadzieję, że ukraińskie wojska nie poniosą tam nadmiernych strat.

Czytaj także: Trzy nowe miasta twierdze. Ukraińcy bronią ich heroicznie, kradną Rosji czas

Aglomeracja Pokrowsk-Myrnohrad

Pokrowsk przed wojną liczył blisko 61 tys. mieszkańców, czyli mniej więcej tyle, ile Głogów, Tarnowskie Góry czy Pabianice, zaś przylegający do niego od wschodu Myrnohrad miał ok. 47 tys. mieszkańców, czyli był wielkości polskiej Ostrołęki. Były to miasteczka przemysłowe. W Myrnohradzie dominowały trzy kopalnie węgla kamiennego, w Pokrowsku tylko jedna kopalnia, ale były też inne zakłady przemysłowe: produkcji silników elektrycznych „Elektromotor” (zamknięty w 2016 r.), produkcji krzemionkowych materiałów ognioodpornych, lokomotywownia, wagonownia i kolejowe warsztaty naprawcze, a także inne drobne przedsiębiorstwa. Obie miejscowości przypominały nieco mniejsze śląskie miasteczka, np. Szopienice. Choć część zakładów przemysłowych, jak np. tzw. fabryka domów, czyli wytwórnia betonowych wielkich płyt do budowy bloków mieszkalnych, nie wytrzymała próby czasu w warunkach wolnego rynku, Pokrowsk pozostał ważnym węzłem kolejowym. Kiedy walki toczyły się w rejonie Wołnowachy i Wuhłedaru, pełnił funkcję węzła logistycznego. Spora rozrządowa stacja kolejowa, rampy wyładowcze oraz zgromadzone wokół tej stacji zakłady przemysłowe, w większości niepracujące po wybuchu wojny, dawały doskonałą możliwość gromadzenia zapasów, skąd rozsyłano je do różnych jednostek na front.

Mimo to Pokrowsk stał się celem trochę przez przypadek. Zgodnie z rosyjską strategią wojska są zmuszone szukać miejsc, w których mogłyby „mielić” obrońców miesiącami. Po zajęciu Awdijiwki i przełamaniu pod Oczeretynem to właśnie Pokrowsk stał na drodze, a wraz z ofensywą na rzece Mokry Jały niemal wpadł w okrążenie. Stał się więc idealną maszynką do mięsa, jak niegdyś Bachmut.

W miarę zbliżania się frontu, a szczególnie kiedy zabudowania zaczęła ostrzeliwać rosyjska artyleria (początkowo rakietowa o większym zasięgu, a później też lufowa), miasta się wyludniły. Co ciekawe, także i w tam sporo było bezrobotnych, zawiedzionych wolnym rynkiem i zachodnią polityką mieszkańców, tęskniących za „dobrymi” czasami Związku Radzieckiego, z którym automatycznie utożsamia się teraz Rosję. Część z nich była więc prorosyjska.

Obecnie nie ma tam niemal nikogo. Nie ma wody, prądu, gazu, ogrzewania, są tylko ruiny. Nikt nie wywozi śmieci, nie pracuje żadna komunikacja, nie funkcjonują sklepy, szkoły, urzędy. Ba, nikt nie gasił pożarów, które trawiły budynki, kiedy jeszcze jakieś były. Oba miasta umarły i nie wiadomo, czy kiedykolwiek zostaną odbudowane. Rosjanie nie zawsze decydują się na odbudowę „zdobytych” miejscowości, jak choćby całkiem sporego Lisiczańska, które praktycznie przestało istnieć.

Bitwa o Pokrowsk

Rosjanie rozpoczęli natarcie w kierunku Pokrowska wiosną 2024 r. 7 sierpnia 2024 r. zdobyto osiedle Hrodiwka i Pokrowsk znalazł się w zasięgu artylerii lufowej. W tym momencie stracił swoje dotychczasowe znaczenie jako ważny węzeł logistyczny, bo stacja kolejowa została zdemolowana przez rosyjską artylerię w pierwszej kolejności. To nagłe wtargnięcie z kierunku wschodniego było możliwe przez niefrasobliwość ukraińskiej 155. Brygady Zmechanizowanej. Nie była to najlepsza ukraińska brygada, mówiąc delikatnie. Sformowana nieco wcześniej, szkoliła się we Francji, gdzie niestety wielu zmobilizowanych do niej poborowych zdezerterowało. Później ci, co nie chcieli umierać za ojczyznę, uciekali z niej też w Ukrainie. Brygadę skierowano na front i pod Oczeretynem obrona brygady pękła. Rosjanie wtargnęli aż pod Hrodiwkę, zdobyli ją z rozpędu i dopiero za nią udało się ich zatrzymać – dzięki przybyciu elitarnej 47. Brygady Zmechanizowanej „Magura” zresztą. To wtargnięcie na odległość donośności dział artylerii polowej sprawiło, że Pokrowsk stracił jakiekolwiek znaczenie, może poza byciem węzłem obrony. Tereny zurbanizowane zawsze były oparciem dla długotrwałej obrony.

Rosjanie jednak wypracowali sposób na unikanie walk w samym mieście, chyba że jest to absolutnie niezbędne. Starają się je oskrzydlać z obu stron, zostawiając obrońcom wąski pas z jedyną drogą zaopatrzenia. Tak się tworzy strefa śmierci ostrzeliwana z trzech kierunków. W takich niedomkniętych kotłach ginie bardzo wielu obrońców, ale Ukraińcy wycofują się bardzo niechętnie. Raczej nie jest to najlepszy sposób prowadzenia wojny, uporczywa obrona takich oskrzydlonych pozycji w większości przypadków przynosi jedynie poważne straty.

Czytaj także: Cios w energetykę. Czy Ukraińcy wytrzymają kolejną zimę?

Rosjanie powoli pełzli naprzód. 19 listopada 2024 r. zdobyli wieś Pustynka, położoną 10 km na południe od Pokrowska. Od tego momentu zaczęli wychodzić na południowo-zachodnią, a następnie na zachodnią stronę miasta, jednocześnie nacierali też na północny wschód od aglomeracji Pokrowsk-Myrnohrad. Do maja 2024 r. oba skrzydła wokół Pokrowska zaczęły się powoli formować.

Do kolejnego zaskakującego przełamania ukraińskiego frontu doszło w sierpniu 2025 r. Wtedy rosyjskie wojska włamały się spod Szachowe przez Kuczeriw Jar aż do wsi Zołotyj Kołodiaz, gdzie rosyjskie natarcie zostało zatrzymane. Jednocześnie ukraińskie wojska przeprowadziły kontrnatarcie u podstawy rosyjskiego włamania. Natarcie powiodło się i włamanie przecięto, Rosjanie cofnęli się spod Szachowego. Niestety, wielkie okrążenie rosyjskich wojsk okazało się być informacją, delikatnie mówiąc, przesadzoną. Większość Rosjan zdążyła się wycofać, zanim szczęki się zacisnęły, reszta wyciekła Ukraińcom przez palce, nim zdołali oni całkiem domknąć worek. Jak widać, Rosjanie nie czekają na poniesienie poważnych strat i jak trzeba, to się wycofują. Choć generalnie starają się nie tracić terenu, o czym dalej.

Walki na północ i na północny wschód od Pokrowska nie ustawały jednak. Już we wrześniu 2025 r., choć Rosjanie wycofali się spod Zołotego Kołodiazu, walki przeniosły się na kierunek Rodyńskie i Krasnyj Łymań. Rosjanie uporczywie atakowali te wsie, aż w końcu udało im się w październiku zająć Krasnyj Łymań, walki o Rodyńskie trwają nadal.

Czytaj także: Ziemia niechciana. Czy w tej wojnie naprawdę chodzi o Donbas?

Alarmująca sytuacja

We wrześniu sytuacja w aglomeracji Pokrowski i Myrnohrad stała się dramatyczna, już nie można było wjechać do tych miasteczek samochodem. W końcu października sytuację można określić jako alarmującą. Rosjanie są na północ od Myrnohradu i walki w rejonie Rodyńskiego są bardzo zacięte. Na wschodzie podeszli do samych zabudowań Myrnohradu i okresowo penetrują miasto. Od południa również podeszli pod oba miasta. Rosyjskie wojska do 14 października całkowicie opanowały wieś Nowopawliwka, znajdującą się na południe od Pokrowska, jakiś kilometr od miasta. Położone dalej na zachód Leontowiczi zdobyto już na przełomie sierpnia i września 2025 r. Walki po zachodniej stronie Pokrowska trwały z wielką zaciętością przez wiele miesięcy. W kwietniu 2025 r. Rosjanie zdobyli wieś Udaczne po południowo-zachodniej stronie Pokrowska. 2 września ukraińskie wojska kontratakowały i odbiły tę wieś z rąk Rosjan. Pod koniec miesiąca znów ją stracono. Już wtedy obrona Pokrowska była penetrowana przez rosyjskie grupy dywersyjno-rozpoznawcze, które wdzierały się przez ukraińskie pozycje i buszowały w samym mieście. Wykorzystywano to, że obecnie ze względu na drony obie strony organizują dość rozproszoną obronę, za to głęboko urzutowaną w szerokim pasie. Nocą, zachowując odpowiednią ostrożność, można było przenikać te pozycje, choć pomogły w tym błędy samych Ukraińców. Od południa powstała luka, która w ogóle nie była obsadzona. Ukraińskie wojska mają wielki niedobór piechoty i czasem w ich froncie powstają takie dziury w trudniej dostępnym terenie.

Rosyjskie wojska wtargnęły do północno-zachodniej części miasta i przecięły ostatnią drogą zaopatrzenia z Pokrowska na Hryszyne. Myrnohrad jest właściwie otoczony z trzech stron przez rosyjskie wojska, które od północy wdarły się do wsi Krasnyj Łymań i broniąca Myrnohradu 79. Tawrijska Brygada Desantowo-Szturmowa jest właściwie niemal całkowicie odcięta. Całe jej zaopatrzenie musi iść przez Pokrowsk i wszystko, co dostają żołnierze, musi być noszone na odległość do 20 km, bliżej ciężarówki nie dojeżdżają, bo wszędzie krążą rosyjskie drony. W samym Pokrowsku, w jego południowej części, walczy 25. Syczesławska Brygada Powietrzno-Desantowa. To dwie dość elitarne brygady, które już dawno stały się zwykłą piechotą zmechanizowaną, używając głównie opancerzonych pojazdów patrolowych. Jednak tu obie brygady walczą samą piechotą, bowiem ciężki sprzęt został już dawno wycofany. Za to Rosjanie zaczynają korzystać z własnego ciężkiego sprzętu opancerzonego, pojawiają się czołgi i transportery, bo ukraińskie drony nie zawsze są je w stanie dopaść. Wyjścia z Pokrowska po północno-zachodniej stronie miasta broni 155. Brygada Zmechanizowana, która dziś nie jest już tą samą jednostką, z której tak chętnie wiali żołnierze. Brygada została uzupełniona nowymi poborowymi, jest lepiej dowodzona, a przede wszystkim nabrała doświadczenia bojowego. Dlatego 155. Brygada robi, co może, by kleszcze rosyjskiego okrążenia nie zacisnęły się. Nieco dalej na północ Rosjan powstrzymuje 68. Brygada Jegrów, to ukraińska lekka piechota.

Czytaj także: Nic nie zostało z dawnego Donbasu. Taki jest bezsens wojny

„Ukraińska Prawda” cytuje wypowiedź anonimowego oficera walczącego w Pokrowsku: „Dopiero po tym, jak zaczęliśmy trochę bić na alarm i mówić, że sytuacja jest groźna, Pokrowsk, Myrnohrad zagrożone odcięciem, dosłano nam wsparcie. Logistyka idzie tu przez Pokrowsk, do Myrnohradu też. Jeśli stracimy Pokrowsk, zgrupowanie w Myrnohradzie znajdzie się w okrążeniu. Nadal mamy ludzi, którzy utrzymują pozycje poniżej Pokrowska. Dzisiaj np. jeden z pododdziałów, z którym utrzymuję kontakt, próbował wycofać ludzi i im się to nie udało. Czyli ludzie siedzą w okropnych warunkach, bardzo długo na pozycjach. My im już nawet nie możemy nic zrzucić z dronów. I wszyscy jakoś przymykali na to oczy, dopóki nie powiedzieliśmy, że to jest koszmar, zróbmy coś z tym”.

Nie wiadomo, czy Ukraińcy zamierzają w tej sytuacji wycofać z obu miasteczek dwie najbardziej zagrożone brygady powietrzno-desantowe (79. BDSz i 25. BPD). Ale kilka dni temu przeprowadzono działania specjalne na tyłach wojsk rosyjskich na zachód od Pokrowska. Działania prowadziła przypuszczalnie 10. Brygada Działań Specjalnych. Nie wiadomo, jakie straty poniosła, ale ta akcja kosztowała Ukraińców utratę dwóch śmigłowców. Sytuacja w rejonie przewężenia na północny zachód od Pokrowska została czasowo opanowana, ale czy ukraińskie wojska to wykorzystają? Czy zdołają wycofać swoje dwie ważne brygady oraz siedzącą w „lejku” 155. Brygadę Zmechanizowaną?

I właściwie dlaczego ta bitwa jest taka zacięta? Dlaczego ukraińskiemu dowództwu tak bardzo zależy na utrzymaniu miasta? O tym, jakie Pokrowsk ma znaczenie na szerszym strategicznym tle, napiszemy jutro.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kraj

Następca? Co się dzieje między Nawrockim a Kaczyńskim. Ten drugi na pewno ma kłopot

Karol Nawrocki po stu dniach prezydentury jest najpopularniejszym politykiem prawicy. Budowaniu jego pozycji pomaga ostry konflikt z rządem, ale też kłopoty w samym PiS. Prezydent do obrony polityków partii Kaczyńskiego się nie pali i dzięki temu zachowuje popularność wśród elektoratu Konfederacji czy braunistów.

Anna Dąbrowska
03.12.2025
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną