Najistotniejsza zmiana to mianowanie gen. Kyryła Budanowa szefem prezydenckiej kancelarii. Dotychczas Budanow dowodził Głównym Zarządem Wywiadu Wojskowego (HUR), który za jego czasów odniósł wiele spektakularnych sukcesów w walce z Rosją. Generał dosłużył się tytułu Bohatera Ukrainy i zdobył popularność w społeczeństwie. Gdyby dziś odbyły się wybory, Zełenski przegrałby nie tylko z byłym dowódcą sił zbrojnych gen. Walerym Załużnym, ale i z Budanowem. W Kijowie spekuluje się, że w zamian za wejście do kancelarii dostał od Zełenskiego obietnicę, że to on będzie kandydatem w nowych wyborach prezydenckich. Do tych jednak daleko – mimo że naciskają na nie i Rosja, i Stany Zjednoczone, to nie da się ich przeprowadzić w warunkach wojny.
Dzięki wspomnianej nominacji prezydent może mieć na oku jednego z głównych konkurentów i złożyć na jego barki część odpowiedzialności m.in. za rozmowy pokojowe. Popularny generał ma też szansę zwiększyć wiarygodność samego Zełenskiego. A ta została potężnie nadszarpnięta przez aferę Mindyczgate – w której ważni urzędnicy (m.in. były wicepremier, ministrowie sprawiedliwości i energetyki), a także bliscy znajomi prezydenta (np. biznesmen Tymur Mindycz), mieli brać udział w kradzieży publicznych pieniędzy na wielką skalę. W wyniku tego skandalu musiał odejść także Andrij Jermak – wieloletni szef kancelarii prezydenta, powiernik i przez lata faktycznie druga osoba w państwie.
Inna kontrowersyjna zmiana kadrowa to odwołanie gen. Wasyla Maluka – szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. SBU radziła sobie nie gorzej niż HUR. Najsłynniejszą operacją była oczywiście „Pajęczyna”, kiedy ukraińskie drony zaatakowały warte setki milionów dolarów bombowce strategiczne na lotniskach w głębi Rosji. Za Malukiem wstawili się najważniejsi dowódcy wojskowi.