Trwa intensywne badanie tysięcy dokumentów przejętych z trzech książęcych siedzib. Tym razem nie chodzi o korzystanie z siatki pedofilskiej Jeffreya Epsteina, lecz o dzielenie się z nim poufnymi informacjami biznesowymi w misjach handlowych, jakie rząd powierzał Andrzejowi w latach 2001–11. Z ujawnionych w Stanach Zjednoczonych fragmentów akt Epsteina wyłoniło się podejrzenie, że zarówno on, jak i Andrzej mogli się tą drogą prywatnie wzbogacać.
Premier Keir Starmer ocenił, że zatrzymanie księcia jest wyrazem równości wszystkich wobec prawa, a sam król wydał oświadczenie, że będzie wspierać śledztwo policji. Byłaby to jednak zmiana postawy monarchii wobec Andrzeja, gdyż jak się ostatnio okazuje, przez lata nie tylko z pobłażaniem traktowano naganne postępowanie księcia Yorku, lecz także uciszano jego krytyków. I tak np. z wydanej w 2025 r. biografii księcia autorstwa historyka i dziennikarza Andrew Lowniego „Entitled: The Rise and Fall of the House of York” (Utytułowani: wzlot i upadek domu Yorków) wyłania się negatywny, momentami odrażający obraz napuszonego aroganta (autor sugeruje, że to następstwo pobłażania arystokracie w dzieciństwie).
W młodości nikt nie śmiał go temperować, a w jego dorosłym życiu krytycy księcia bywali wręcz zastraszani. Co więcej, wygląda na to, że agenci MI5, brytyjskiej służby bezpieczeństwa, informowali o nadużyciach matkę księcia, czyli królową Elżbietę II. Ta jednak, choć sama była wzorem klasy i służby krajowi, to wobec Andrzeja wykazała „moralną abdykację” – jak to określił Lownie. Jak wiadomo, zapłaciła ponad 12 mln dol. za milczenie kobiety, która oskarżała Andrzeja o gwałty – monarchini spłacała też jego długi.
Król Karol, czyli rodzony brat, nie tylko usunął Andrzeja z jednej z najokazalszych rezydencji w Windsorze, lecz także wszczął formalną procedurę pozbawiania go tytułów arystokratycznych, a nawet usunięcia z kolejki do tronu (gest symboliczny, gdyż Andrzej jest na ósmej pozycji).