„Miał być sukces, jest ból głowy”. Nawet Orbán nie odrzucił SAFE. Europa w konsternacji po wecie Nawrockiego
„Miał być sukces, jest ból głowy”. Nawet Orbán nie odrzuca SAFE. Europa w konsternacji po wecie Nawrockiego
„Rząd Tuska walczył o utworzenie programu SAFE w czasie polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej wszystkimi dostępnymi środkami. Miało to być wielkim triumfem centrowej koalicji rządzącej” – pisze Adam Hsakou we francuskim magazynie „L’Express”. Tymczasem, jak twierdzi autor, SAFE stał się zalążkiem kryzysu instytucjonalnego w Polsce.
Hsakou podkreśla, że sytuacja wokół niskooprocentowanych pożyczek ze środków unijnych na zakupy zbrojeniowe jest trudna do zrozumienia i zracjonalizowania dla zewnętrznych obserwatorów. Z jednej strony Polska miała być przecież głównym beneficjentem programu, jest też krajem przyfrontowym, graniczącym z Rosją, Białorusią i Ukrainą. Z drugiej – kraj ma szczególne znaczenie dla obecnej amerykańskiej administracji, dla której SAFE jest jednoznacznie negatywny, bo nie pozwala ze środków unijnych kupować większości uzbrojenia za oceanem.
Polska się odsuwa
Alberto Alemanno, prawnik i wykładowca uniwersytetu HEC Paris, popularny komentator polityki europejskiej, napisał z kolei w mediach społecznościowych, że argumenty podawane przez prezydenta Nawrockiego w uzasadnieniu jego weta nie są wcale nowe. Już wcześniej Mateusz Morawiecki, były premier w rządzie PiS, wielokrotnie wygłaszał je na rozmaitych forach europejskich.
Warto przypomnieć, że Morawiecki często publikuje teksty na łamach mediów głównego nurtu, np. w europejskiej odsłonie serwisu Politico. Zawsze wtedy krytykuje mechanizmy rządzące wypłatami pieniędzy – w ramach grantów czy pożyczek – przez Unię Europejską. Alemanno konkluduje, że trudno w sytuacji weta uznawać Polskę za wiarygodnego i stabilnego sojusznika innych państw UE prowadzących działania w celu wzmocnienia swojego potencjału obronnego.
„Polska sama odsuwa się od tej szansy inwestycyjnej” – pisze prawnik, z czym jednak nie wszyscy komentujący się zgadzają. Dr Paweł Zerka z Europejskiej Rady Spraw Międzynarodowych przypomina, że zarówno opinia publiczna, jak i strona rządowa w Polsce popierały i nadal popierają SAFE.
Weto jako początek kampanii wyborczej
Wspomniane już Politico, podobnie jak centrum analityczne GLOBSEC, zwraca natomiast uwagę, że weto Nawrockiego w praktyce oznacza początek kampanii wyborczej przed głosowaniem 2027 r. Brukselski serwis opisuje sytuację na krajowej scenie politycznej, wskazując, że Koalicja Obywatelska najprawdopodobniej wygra wybory, ale może mieć spore problemy ze stworzeniem większości w parlamencie. Matematyczną większość miałby bowiem PiS w sojuszu z Konfederacją i jeszcze bardziej radykalną, „otwarcie antysemicką” Konfederacją Korony Polski Grzegorza Brauna.
W obu tych tekstach przeczytać można, że strony sporu wokół SAFE różniły się przede wszystkim w ocenie ryzyka dla suwerenności narodu. Podczas gdy strona rządowa koncentruje się na natychmiastowym wydawaniu pieniędzy na zbrojenia z obawy przed rosyjskim atakiem, PiS i Nawrocki przestrzegają przed utratą suwerenności w przypadku interwencji Unii w finansowanie polskiej armii.
Niebezpieczeństwo europejskie
„Le Monde”, największy dziennik we Francji, cytuje Donalda Tuska, mówiącego, że propozycja Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego „nie daje żadnych dodatkowych środków na armię, a jedynie nowe instytucje i biurokrację”. Gazeta bierze też w cudzysłów słowo „suwerenistyczny”, opisując plan opozycji na zastąpienie środków unijnych ruchem księgowym ze strony Banku Centralnego. Przypomina także, że Polska jest jedynym z 19 krajów Wspólnoty, które aplikowały o środki z tego mechanizmu, a który ostatecznie nie zdecydował się na przyjęcie ustawy regulującej wzięcie kredytu. Co jest o tyle trudne do zrozumienia, że to największe państwo wschodniej flanki NATO, bezpośrednio narażone choćby na działania dywersyjne.
Niemiecka „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zauważa z kolei, że brak środków unijnych dla polskiej armii, ale też dla innych służb – policji, straży granicznej, straży pożarnej – może bezpośrednio wpłynąć na bezpieczeństwo całej wschodniej flanki Sojuszu. Zagrozi rozwojowi „Tarczy Wschód”, którą niemiecka gazeta przedstawia jednoznacznie jako ważną nie tylko dla polskiego, ale całościowo dla europejskiego bezpieczeństwa.
W tekście popularnego „FAZ” przeczytać też można o „eurosceptycznym prezydencie” Nawrockim, który zdecydował się zawetować ustawę, tym samym przenosząc spór polityczny nawet na kwestie bezpieczeństwa narodowego, co do tej pory w Polsce było zjawiskiem nieobecnym.
Argument „suwerennościowy”
Brytyjskie media, na czele z BBC i dziennikami – jak „The Times” i „The Guardian” – piszą o SAFE i wecie prezydenta w dość przewidywalny, choć stonowany sposób. Opisują uczestników sporu według zajmowanych przez nich pozycji ideologicznych: rząd Tuska jako proeuropejski, Nawrockiego z PiS jako eurosceptycznych. Zwraca jednak uwagę fakt, że w mediach anglosaskich brakuje opinii radykalnych, jednoznacznych, ostrych – typowych dla polskiego dyskursu medialnego wokół SAFE. Dominuje zdziwienie i swego rodzaju konsternacja.
Czytamy, że w żadnym innym państwie nie pojawił się argument „suwerennościowy”, który zdominował przekaz prezydenta i opozycji. Trudno jest zachodnim komentatorom zrozumieć ruch polskiej głowy państwa w obliczu istniejącego, bardzo poważnego zagrożenia ze strony Rosji. Zwłaszcza że inne kraje rządzone przez podobnie konserwatywnych polityków, jak Giorgia Meloni we Włoszech czy nawet Viktor Orbán na Węgrzech, pieniędzy z SAFE nie odrzuciły.
Ten drugi polityk jest szczególnie ciekawym przypadkiem, wszak Węgry, podobnie jak Polska, nie należą do eurostrefy, więc mogłyby używać popularnego na polskiej prawicy twierdzenia o kredycie w obcej walucie – czego jednak nie robią.
Plan B nie pomoże
Trudno jednoznacznie podsumować komentarze po wecie Karola Nawrockiego. Wielu w Europie zachowuje się, jakby tego sporu w ogóle nie rozumiało. I być może właśnie to jest najlepszym streszczeniem awantury wokół SAFE. Jest szkodliwa, niebezpieczna, ryzykowna właśnie dlatego, że wzięła się znikąd i dotyczy czegoś, co nigdy nie powinno być przedmiotem politycznych kontrowersji i spekulacji – bezpieczeństwa narodowego.
W dodatku weto Nawrockiego poważnie nadszarpnęło – o ile nie zrujnowało – pozytywny wizerunek Polski za granicą jako państwa, które od lat konsekwentnie się zbroi, zachęca do tego innych, ale też ostrzega przed rosyjskim ryzykiem. Tego nie da się naprawić żadną uchwałą, „planem B” czy prawnym manewrem. Z punktu widzenia międzynarodowego to strata bezpowrotna.