Bombami w hiacynty
Hiacynty w teherańskim pyle. Iran pod bombami, Irańczycy w kleszczach wojny wybierają takiję
Hiacynt to kwiat Nouruz, tradycyjnego irańskiego (i nie tylko) święta – dosłownie „nowego dnia” – przypadającego na wiosenną równonoc, w tym roku 20 marca. Milad, lat 42, ma niegroźną obsesję na punkcie tych kwiatów. Hiacynt i Nouruz oznaczają dla niego i milionów Irańczyków nie tylko początek perskiego nowego roku, ale także punkt odnowy, reaktywacji, nadziei na lepsze jutro. – Ale jak tu się odnawiać, skoro nawet hiacynty w ulicznych kwiaciarniach są oprószone pyłem opadającym na Teheran z kolejnych wybuchów i pożarów? – pyta.
Wielu jego znajomych nie ma ani siły, ani środków, żeby przygotować haft sin, tradycyjny obiad składający się z siedmiu elementów, których nazwy zaczynają się od perskiej litery „s”, czyli kiełki soczewicy, słodki budyń z kiełków pszenicy, oliwnik, ocet, jabłko, czosnek i sumak. Wojna nałożyła się na pogłębiający się kryzys ekonomiczny, który w ostatnich latach zdruzgotał klasę średnią. Dziś, mówi znajomy, może sobie pozwolić najwyżej na kuku sebzi, czyli rodzaj omletu z bardzo dużą ilością zieleniny. – Mnie akurat stać na haft sin, ale jak mam świętować Nouruz, skoro nawet nie mogę spotkać się z rodziną.
Irańczycy są uwięzieni między zranionym, ale wściekłym i wciąż głęboko zakorzenionym reżimem a nieustannymi atakami USA i Izraela, które pochłonęły już tysiące ofiar. Wielu z nich w obliczu ataku obcych rakiet i terroru władzy wybiera takiję – to szyicka doktryna przyzwalająca na ukrywanie swoich przekonań w sytuacjach zagrożenia. Ci, którzy mają dość tak jak Milad, zamykają się więc w domach i zgodnie z ową doktryną wycofują zupełnie z polityki w oczekiwaniu na sprawiedliwego przywódcę.
Czytaj też: