Wyłączenia mobilnego internetu stają się już w Rosji nagminne. Przestają działać komunikatory, a np. serwisy YouTube są celowo spowalniane. To kolejna odsłona wojny Kremla z siecią. W Rosji dostęp do niej ma 136 mln osób, czyli blisko 95 proc. społeczeństwa. A tutejsi użytkownicy korzystają ze 106 mln kont w mediach społecznościowych – jak wynika z najnowszych danych Datareportalu. Większość Rosjan korzysta właśnie z internetu mobilnego – generuje on ponad połowę ruchu. Wyłączenia tłumaczone są względami bezpieczeństwa. Ma chodzić m.in. o ochronę przed atakami ukraińskich dronów, a także o zabezpieczenie się przed werbowanymi przez komunikatory internetowe dywersantami. Jednak tak naprawdę Kreml chciałby zwyczajnie kontrolować przepływ informacji w sieci, która staje się dla Rosjan ważniejszym źródłem wiadomości od telewizji i oficjalnych mediów.
Te niezależne zostały po 2022 r. zmuszone do emigracji i są dostępne wyłącznie przez internet. Władze oczywiście blokują ich strony. Dlatego w Rosji powszechnie używa się VPN – to zaszyfrowany przekaz, który ukrywa dane użytkownika i sprawia, że połączenie wygląda, jakby było wykonywane z zagranicy. W 2023 r. z takich możliwości korzystał co trzeci użytkownik internetu w Rosji. „Będziemy robili wszystko, by ograniczyć korzystanie z VPN” – zapowiada Maksut Szadajew, minister rozwoju cyfrowego. Niewykluczone, że władze nakażą operatorom radykalne zwiększenie opłat dla użytkowników, którzy przekroczą miesięczny limit danych (mówi się o 15 GB). Już wcześniej władze zakazały reklamowania VPN, a w kampanii propagandowej tłumaczono, że narzędzie to służy zachodnim firmom do wykradania danych.
Kreml blokuje zagraniczne komunikatory – urzędy i przedsiębiorstwa mają zakaz ich używania do kontaktów z klientami.