Szpiedzy do sześcianu
Szpiedzy do sześcianu. Jak agenci z Izraela majstrowali przy wyborach w Słowenii
Nagrania pojawiły się 12 dni przed wyborami parlamentarnymi w Słowenii. Kilka prominentnych postaci życia publicznego, w tym była ministra sprawiedliwości i wpływowa prawniczka, przy kawie i zupie, plotkach i przechwałkach, opowiadają o swoich powiązaniach z rządem i z premierem Robertem Golobem. Nagrywani są przekonani, że rozmawiają z przedstawicielami brytyjskiego funduszu inwestycyjnego Stockard Capital, zainteresowanego budową centrów danych i przedsięwzięciami z państwową firmą energetyczną, której swego czasu prezesował premier.
Inaczej niż w przypadku polskich nagrań sprzed 12 lat, na których kelnerzy serwowali ośmiorniczki przedstawicielom naszych elit, w Słowenii opublikowano tylko fragmenty pogawędek. Akurat te mające sugerować rzekome przewiny otoczenia Goloba i kierowanego przez niego lewicowo-liberalnego Ruchu Wolności, największej partii w koalicji rządzącej.
Słowenia, nieobeznana dotychczas z takimi ingerencjami w wybory, wpadła w stan wrzenia. Główna oś sporu w kraju idzie znanymi z Polski torami: w natarciu jest suwerenistyczna prawica bijąca w dotychczasowy liberalny porządek. Nic dziwnego, że nagrania z satysfakcją powitało czołowe stronnictwo opozycji, populistycznie prawicowa Słoweńska Partia Demokratyczna (SDS) oraz jej lider Janez Janša, kilkakrotny premier, reprezentant europejskiego nurtu ruchu MAGA i ideologiczny bliźniak Viktora Orbána.
Ledwie kilka dni później wskazano, kto najprawdopodobniej nagrywał z ukrycia. – Otrzymaliśmy sygnał od zaniepokojonego obywatela, który zorientował się, że lider opozycji spotkał się z grupą osób z Izraela – mówi Borut Mekina, dziennikarz śledczy słoweńskiego tygodnika „Mladina”, współautor błyskawicznie przeprowadzonego dochodzenia. – Odkryliśmy, że pracują w Black Cube.