Najstarsza demokracja
Trump kończy 80 lat. Cała Ameryka się starzeje, demokracji to nie musi wyjść na dobre
Za kilka dni, 14 czerwca, 80 lat kończy Donald Trump. Był najstarszym w dziejach Stanów Zjednoczonych prezydentem w chwili inauguracji, a czeka nas jeszcze dwa i pół roku jego rządów. Przed urodzinami przeszedł serię badań lekarskich, które – jak sam ogłosił – wykazały, że cieszy się „doskonałym” zdrowiem. Nie ujawniono jednak szczegółów, co wzbudziło podejrzenia, że i w tej sprawie nie należy mu wierzyć.
W ciągu ostatnich 13 miesięcy Trump odbył już trzecią serię medycznych testów. Częstotliwość taka to w zasadzie rutyna u pacjentów w starszym wieku. Jednak sygnały, że Trump wcale nie czuje się świetnie, mnożą się od dawna. Spuchnięte nogi (objaw niewydolności żylnej), siniaki na rękach (podobno od przedawkowania aspiryny) oraz oznaki przysypiania (zamknięte oczy) na spotkaniach w Białym Domu potwierdzałyby, że coś jest nie tak. Telewizyjni eksperci orzekli, że ryzyko raka u niepijącego i niepalącego prezydenta jest niskie, ale ponieważ ma nadwagę i unika ćwiczeń fizycznych – gra w golfa raczej się nie liczy – grożą mu choroby serca. Mogłyby to wykazać próby wysiłkowe, badania arterii itp., ale nie wiemy nawet, czy je przeprowadzono.
Trump jest już drugim 80-latkiem w Białym Domu. Jego poprzednik Joe Biden starzał się wyraźnie: mówił coraz ciszej, jakby z trudem, poruszał się sztywno i wykazywał oznaki mentalnej degradacji. Jego personel przekonywał, że wszystko jest w porządku, a Biden się uparł, że będzie walczyć o reelekcję. Dopiero fatalna debata telewizyjna z Trumpem zmusiła Partię Demokratyczną do gorączkowego poszukiwania alternatywy (co skończyło się klęską Kamali Harris).
Trump szokuje w inny sposób. Grozi Iranowi „totalnym” zniszczeniem, a wulgarne tyrady pod adresem irańskich przywódców kończy histeryczno-sarkastycznym „chwała Allahowi”.