W imię córki
Tysiące młodych żon rocznie. Zakazany zwyczaj zbiera w Indiach śmiertelne żniwo
Jeszcze zanim ciało jej synowej zdjęto ze sznura, Giribala Singh chwyciła za telefon. Wykonała ponad 40 połączeń, ale nie było wśród nich numeru alarmowego 112. Na wyciągu telefonicznym byli natomiast urzędnicy, śledczy, funkcjonariusze, prawnicy. Jako sędzia okręgowa – już emerytowana, ale wciąż zawodowo czynna – wiedziała, jak działać. A także kogo trzymać z dala od swego rodzinnego domu w Bhopalu, stolicy stanu Madhja Pradeś. Udawało się przez pierwsze kluczowe doby. Dopiero po trzech dniach lokalna policja, której posterunek znajduje się kilkaset metrów od domu sędzi, przyjęła zawiadomienie od rodziny zmarłej. Rodzice i brat ofiary domagali się zbadania okoliczności śmierci w związku z wymuszeniem posagu i możliwym okrucieństwem.
Prawie trzy dni to dość czasu, by usunąć ślady, uszkodzić domowe kamery, uzgodnić wersje zeznań, wysłać głównego podejrzanego (czyli swego syna) w nieznane miejsce. I sędzia o wszystkie te szczegóły zadbała. Pogubiła się tylko w kwestii sznura lub paska mającego być dowodem – do dziś nie przekazano go policji. Nie wiadomo, na czym zawisło – o ile w istocie wisiało – ciało zmarłej. Pierwsze doniesienia mówiły o upadku z balkonu. Pani sędzia była gotowa na pojawienie się kamer i odwracanie uwagi od takich kłopotliwych pytań. Gdy media przyjechały, uruchomiła kampanię oczerniającą zmarłą synową – Twishę Sharmę, 33-letnią modelkę i aktorkę, którą ledwie pięć miesięcy wcześniej przyjęła pod swój dach.
Czytaj też: Indie patrzą w lustro. Albo w krzywe zwierciadło
Śmierć w związku z posagiem
W przypadkach związanych z posagiem indyjski kodeks karny narzuca surową procedurę.