Kutry płyną na udry
Kutry płyną na udry. Chińska flota rybacka kłusuje na cudzych wodach. To ostrzeżenie dla świata
Turyści trafiający na targowiska w dowolnym państwie Afryki Subsaharyjskiej szukają egzotycznych przypraw, oryginalnych pamiątek czy kolorowych tkanin. Mało kto zwraca uwagę na stoiska ze stosami małych suszonych ryb. A to podstawa wyżywienia setek milionów ludzi. Daje bezpieczeństwo żywnościowe Afryce, stabilność polityczną dziesiątkom państw, wpływa na procesy migracyjne w skali globalnej. Dziś pojawił się tu nowy gracz bez skrupułów.
Czytaj też: Spór o przysmaki z Morza Południowochińskiego
Mur świateł
Na mapach oceany wciąż wyglądają jak puste przestrzenie. W rzeczywistości są coraz bardziej zatłoczone, obserwowane, eksploatowane i upolitycznione. Jednym z najlepszych dowodów jest działalność dalekomorskiej floty rybackiej Chin. Z daleka przypomina zwykłą komercyjną operację: kutry, trawlery, chłodniowce, statki pomocnicze. Z bliska to ruchomy instrument państwa, które traktuje morze jako przestrzeń do zdobywania żywności, danych i wpływów politycznych.
Rybacy peruwiańscy nazwali tę chińską flotę „Wielkim Murem Świateł”. Nie tylko dlatego, że nocą chińskie kutry formują na horyzoncie jasną linię, widoczną na radarach i zdjęciach satelitarnych. Pokazuje też logikę całego zjawiska. To mur ruchomy, nieformalny i trudny do uchwycenia. Nie biegnie przez góry, lecz przez oceany. Nie jest zbudowany z kamienia, lecz z tysięcy jednostek pływających, z subsydiów, portów, spółek państwowych, nieprzejrzystych rejestrów, wyłączonych nadajników i umów zawieranych z państwami, które często nie mają siły, by skutecznie kontrolować własne wody.
Na pierwszy rzut oka można by to uznać za lokalny problem ekologiczny, na który składa się przełowienie i niszczenie dna morskiego.