Wojna codzienna
Możemy mieć najsilniejszy sojusz w Europie. Ale Polska i Ukraina chorują na krótkowzroczność
PAWEŁ RESZKA, ALBINA TRUBENKOVA: – Jaki jest stan stosunków polsko-ukraińskich?
MYKOŁA KNIAŻYCKI: – Tak kiepski, że czasem mnie kusi, żeby powiedzieć: zaczynamy od zera. Ale wtedy przypominam sobie miliony Polaków, którzy przyjmowali Ukraińców na początku pełnoskalowej inwazji. Oni przecież nie zniknęli. Jest też ponad milion Ukraińców mieszkających w Polsce. Pracują, płacą podatki, dokładają się solidnie do budżetu. Są już częścią polskiego społeczeństwa i budują tu swoją przyszłość.
W Polsce co chwila słyszymy o agresji. Ostatnio o zamordowaniu księdza przez ukraińskiego nożownika. Wcześniej o pobiciach uchodźców z Ukrainy.
Warto podkreślić, że polski rząd podchodzi do tego poważnie. Policja reaguje, sprawcy są ścigani. Jednak jest coś jeszcze: pod każdą taką informacją – np. o pobiciu Ukraińców w Polsce – czytam liczne komentarze w ukraińskim internecie w stylu „Polacy nas nienawidzą”. Polemizuję z takimi poglądami, piszę posty, argumentuję. Czasem orientuję się, że po drugiej stronie tej polemiki jest zaprogramowany przez rosyjską propagandę bot.
Jak reaguje na to Ukraina poza internetem?
Stosunek Ukraińców do Polaków jest ciągle bardzo pozytywny. Był poważny spadek sympatii, kiedy Polacy blokowali granicę na przełomie 2023 i 2024 r., ale później nastąpiło odbicie. Mimo burz w mediach większość Ukraińców nadal uważa Polaków za przyjaciół.
A poziom polityczny naszych relacji? Zacznijmy od tego, co dzieje się w Polsce.
Polska polityka zachorowała na krótkowzroczność. Nie chodzi mi tu o przedstawicieli Konfederacji, polityków takich jak Grzegorz Braun, ale o działaczy tradycyjnych partii, takich jak PiS.
Gdy zaczęła się inwazja w 2022 r.