Berlusconi zapowiada zażegnanie kryzysu śmieciowego

Silvio - czyściciel
Berlusconi kontra śmieci: Neapol ucywilizujemy do końca miesiąca.

 

Neapolitańczycy mogą nareszcie odetchnąć z ulgą czyst(sz)ym powietrzem i przejść na drugą stronę ulicy bez obaw, że lada moment o coś się potkną. Kryzys śmieciowy ma się bowiem ku końcowi. A wszystko to jest zasługą - przynajmniej według niego samego - premiera Silvio Berlusconiego. Wierzy on, że już niedługo Neapol zostanie - jak to określa - "przywrócony cywilizacji zachodniej". Podkreśla jednocześnie, że to jeszcze nie koniec jego boskich interwencji w tej sprawie. 

Premier zapowiada całkowite zażegnanie kryzysu śmieciowego: "Obiecaliśmy rozwiązanie problemu i słowa dotrzymaliśmy: do Neapolu i reszty Kampanii wraca czystość i cywilizacja, powoli zapominamy o katastrofie, która zniszczyła nasze dobre imię na świecie" - czytamy w Corriere della Sera. Berlusconi wierzy w cuda, bo sam ich dokonuje. "Większość stawiała na to, że rząd nie da sobie rady, ale większość ta nie miała racji. Dokonaliśmy rzeczy niemożliwej."

Cud w brud 

Nie wszyscy jednak kochają Berlusconiego tak, jak on siebie samego i nie wszyscy widzą w nim "śmieciowego wybawcę". Jedni kpią ("Berlusconi: santo subito"), inni wychodzą na ulice i protestują. Na terenie Kampanii mają bowiem powstać 4 spalarnie śmieci, z czego jedna - "najnowszej generacji" - w samym Neapolu. Jego mieszkańcy, nauczeni doświadczeniem, nie mogą się z tym pogodzić. Boją się, że z fazy bycia śmietniskiem przejdą do jeszcze - ich zdaniem - gorszej: Neapolu jako zadymionej spalarni cudzych śmieci.

Z 50 tysięcy ton zalegających na ulicach Neapolu i innych części Kampanii śmieci zostało jeszcze 2 tys. ton niebezpiecznych odpadów, których miasto będzie się teraz próbowało pozbyć. Powstało kilka stron internetowych typu "kryzys śmieciowy - watch", które bacznie rejestrują postępy (bądź ich brak) w oczyszczaniu Neapolu i śledzą każdy krok władzy z tym związany. Np. Studio Cataldi, serwis poświęcony pomocy prawnej, ma oddzielną sekcję - obserwatorium tego, co w neapolitańskich śmieciach piszczy. 

(Zaśmiecony) grunt to odpowiedzialność

Berlusconi zapewnia "obserwatorów" i samych neapolitańczyków, że ich obawy związane z utylizacją niebezpiecznych odpadów są bezpodstawne. Bać się, według niego, powinni jedynie (bliżej nieokreśleni) winni tego kryzysu śmieciowego, bo już on, Silvio, zadba o to, by ponieśli za to odpowiedzialność. "Nie są dla mnie jeszcze jasne przyczyny tak ciężkiej sytuacji, ale z pewnością można było jej uniknąć. Znajdziemy winnych."

Premier szuka nie tylko winnych, ale i wzorów do naśladowania. Znalazł jeden, w Japonii. "Tokio to miasto, gdzie żyje ponad 13 mln mieszkańców, a na ulicy nie uświadczysz nawet niedopałka papierosa. Powinniśmy iść za ich przykładem. To od Neapolu winna się teraz zacząć kampania na rzecz miast najbardziej porządnych i czystych." - przywołuje słowa Berlusconiego dziennik Corriere della Sera.

Jedno jest pewne: jeśli taka długofalowa kampania dla Kampanii na rzecz czystości zakończy się sukcesem (co jest raczej mało prawdopodobne) -  za jego ojca poda się Berlusconi. Jeśli porażką - być może znów będzie próbował znaleźć winnych. 

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną