Rzut na taśmy
Wiadomości o śmierci kasety magnetofonowej okazały się przesadzone. Jej historia daje też nadzieję innym mediom, że nic tak nie odświeża wizerunku jak spektakularny zgon.
'Kasety nie giną przede wszystkim dlatego, że dużo ich jeszcze zostało'.
Edward Kinsman/Getty Images/Flash Press Media

"Kasety nie giną przede wszystkim dlatego, że dużo ich jeszcze zostało".

Nic lepiej nie wyrażało smutku z powodu odejścia kasety magnetofonowej niż zdjęcie, które od kilku lat krąży między melomanami. Widnieje na nim kaseta, a obok ołówek. Podpis głosi: „Twoje dzieci nigdy nie poznają związku między jednym a drugim”. Czyli – tu uwaga dla najmłodszych czytelników – nie dowiedzą się, jak skutecznie można taśmę przewijać przy użyciu ołówka.

Po tych paru latach wiemy jednak, że smutek był przedwczesny. Wprawdzie sprzedaż czystych kaset spadła najpierw z kilkuset do kilkudziesięciu milionów, a w 2007 r. do ledwie kilku milionów sztuk rocznie, to jednak w ostatnich latach odbiła się od dna i, ku zdziwieniu obserwatorów, rośnie. W 2011 r. największe w tej dziedzinie badanie rynku, Nielsen SoundScan, przyniosło zaskakujące dane: sprzedało się o 50 proc. kaset więcej niż rok wcześniej. I to mimo że japońska centrala firmy Sony zawiesiła produkcję przenośnych kasetowych walkmanów – najważniejszego wynalazku, który w latach 80. mocno wyniósł w górę już wtedy nienowy (powstał jeszcze w latach 60.) format. Ostatnio walkman uznany został w ankiecie gadżeciarskiego pisma „T3” za najważniejszy muzyczny wynalazek ostatniego półwiecza. W plebiscycie wyprzedził mp3 i płytę kompaktową.

Sympatia, jaką dość powszechnie odczuwamy w stosunku do kasety, nie jest bowiem zależna od stanu rynku. I mówi nam coś o współczesnym świecie, w którym różne stare media nie giną.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj