Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Nie za tanio?

Superpromocje i megaokazje. Gdzie jest haczyk i jak nie dać się nabrać?

Polski Bus, co prawda, wciąż oferuje bilety za złotówkę, ale jego średnie ceny są już zdecydowanie wyższe niż w czasach, gdy miał konkurencję. Polski Bus, co prawda, wciąż oferuje bilety za złotówkę, ale jego średnie ceny są już zdecydowanie wyższe niż w czasach, gdy miał konkurencję. Dominik Werner / Agencja Gazeta
Bilety za złotówkę, pożyczka na zero procent, jabłka czy węgiel prawie za darmo – z różnych powodów firmy kuszą ofertami, które teoretycznie im się nie opłacają. Mają w tym jednak ukryty cel.
Wyjątkowo korzystne oferty bywają dla klientów pułapką, bo idealnie nadają się na reklamowy wabik.Michał Lepecki/Agencja Gazeta Wyjątkowo korzystne oferty bywają dla klientów pułapką, bo idealnie nadają się na reklamowy wabik.

[Tekst ukazał się w tygodniku POLITYKA 20 października 2015 roku]

Dziś prawie każdy autobus dalekobieżny szanującej się firmy jest w Polsce oklejony reklamą biletów za złotówkę. I więksi, i mniejsi przewoźnicy kuszą specjalnymi ofertami, bo kto w ten sposób się nie promuje, od razu uchodzi za drogiego. Jednak bilety „od jednego złotego” wcale nie mają w Polsce długiej historii. – U nas zaczął Polski Bus, który zrewolucjonizował system sprzedawania biletów. Wcześniej kupowało się je przede wszystkim w kasie lub u kierowcy. Polski Bus postawił na internet i dzięki temu mógł na każdy kurs wydzielić pulę najtańszych miejsc – mówi Aleksander Kierecki, redaktor naczelny portalu TransInfo.pl.

Właściciel Polskiego Busa, szkocki magnat transportowy sir Brian Souter, wjechał na nasz rynek autobusowy zaledwie cztery lata temu. Na początku konkurenci byli oburzeni, logicznie argumentując, że tak tanie bilety nie pokrywają nawet ceny paliwa, nie mówiąc o innych kosztach. Polski Bus jednak odpierał zarzuty, wskazując, że przecież znaczna część pasażerów płaci więcej, a najniższe ceny są dostępne tylko dla rezerwujących najwcześniej. Sprawą zainteresował się nawet Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jednak firmy nie ukarał. Uznał bowiem, że skala jej działalności w Polsce jest bardzo mała, a na rynku działa wielu innych przewoźników. Skoro Polski Bus nie ma pozycji dominującej, może tak naprawdę robić, co chce.

Większość konkurentów Polskiego Busa sama zatem zaczęła stosować jego cenową taktykę. Niektórzy jednak wciąż próbują walczyć z nim, wykorzystując do tego urzędy i urzędników. Udaje się to kilku firmom busowym z Lubelszczyzny, które zdołały administracyjnie zablokować niektóre połączenia Polskiego Busa. Po ich stronie stanął bowiem lokalny marszałek, którego busiarze przekonali, że konkurencja chce ich wykończyć dumpingowymi cenami.

Polityka 43.2015 (3032) z dnia 20.10.2015; Rynek; s. 50
Oryginalny tytuł tekstu: "Nie za tanio?"
Reklama