Potraktujmy Ukraińców poważniej
Dorastanie do sąsiedztwa
Ćwierć wieku temu Polska jako pierwsza uznała niepodległość Ukrainy. Najwyższy czas więc, by w końcu potraktować Ukraińców jak partnerów – piszą przedstawiciele dwóch pokoleń politycznych.
Kijowski pomnik Niebiańskiej Sotni – zabitych bohaterów euromajdanu
Valentyn Ogirenko/Reuters/Forum

Kijowski pomnik Niebiańskiej Sotni – zabitych bohaterów euromajdanu

Polskie myślenie o tym, jak ułożyć relacje z sąsiadami, jak rozwiązywać strategiczne dylematy, powinno mieć korzenie w posłaniu I Zjazdu Solidarności w 1981 r. do ludzi pracy Europy Wschodniej. Wtedy najważniejsze dla polskich opozycjonistów było prawo do wolności i samostanowienia. Nie przypadkiem to ten dokument Solidarności wywołał największą furię Breżniewa, a nawet wątpliwości na Zachodzie, czy należy tak otwarcie wspierać ruchy wolnościowe w przestrzeni sowieckiej.

Po 1989 r. było oczywiste, że Polska – już jako kraj wolny – powinna była poprzeć innych w dążeniu do niepodległości. A Ukraina zawsze była dla nas sąsiadem szczególnie bliskim, kibicowaliśmy Ukraińcom z całych sił. Staraliśmy się dawać temu wyraz pomimo „pragmatyzmu” części polskich ekspertów od polityki zagranicznej, nawet pomimo sugestii prezydenta Busha seniora, który rekomendował Ukraińcom pozostanie w bloku postsowieckim. Wiedzieliśmy, że jeśli Ukraińcy wybierają niepodległość, to musimy być pierwsi, którzy tę niepodległość uznają – trochę na przekór wszystkim. Papież Franciszek mówi o tym, by odróżniać pamięć od pamiętliwości. Trochę tak było z Polską przed ćwierćwieczem. Chcieliśmy się kierować „pamięcią dobrą”, która w chwilach przełomu zwycięża nad obciążeniami przeszłości, jakże licznych w „złej pamięci” każdego narodu.

Po 25 latach na Ukrainę trzeba spojrzeć inaczej.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj