Mieszkańcy Biedańska: system ubogich seniorów nie widzi. Bieda w Polsce ma twarz kobiety
Ubogich seniorów nie dostrzega system opieki społecznej i zdrowotnej, a to tak, jakby ślepe było całe państwo.
Ubogich seniorów nie dostrzega system opieki społecznej i zdrowotnej, a to tak, jakby ślepe było całe państwo.
Monika nie wie, co było trudniejsze – opiekunki z agencji pracy, tłumaczenie siostrze, że kiedy będzie przebierać tatę z pampersa, to na początku rzygnie raz i dwa, a potem się już przyzwyczai, czy szpital.
Mieszkańcy domu to w większości ludzie starsi, trzy osoby są po sześćdziesiątce. Ich rodzice albo już nie żyją, albo są w takim wieku, że sami już wymagają pomocy i opieki.
W wiejskim Hospicjum Proroka Eliasza na Podlasiu każdego dnia dzieje się magia – jego podopieczni tuż przed śmiercią dostają nowe życie.
Paweł Przybylski, ratownik medyczny z Inowrocławia, też już myśli o zbliżających się świętach. Nawet wie, pod jakie adresy zostaną wezwane karetki, bo co rok zazwyczaj te same rodziny dzwonią przed wigilią na pogotowie, by przewieźć seniora do szpitala. – Torba już spakowana, czeka przy wejściu – opowiada.
Za mało miejsc w hospicjach i zakładach opiekuńczo-leczniczych (ZOL), za mało pieniędzy, brak koordynacji między poszczególnymi elementami systemu. Opieka długoterminowa nad nieuleczalnie chorymi to same braki.
Rozmowa z Marzeną Okłą-Drewnowicz, ministrą ds. polityki senioralnej, o ucywilizowaniu opieki długoterminowej i systemie wsparcia dla rodzin, dla których opieka nad starszymi rodzicami jest wyzwaniem ponad siły.
Państwo w żaden sposób nie pomaga w opiece nad starymi niedołężnymi rodzicami. Polki – bo najczęściej to kobiety się nimi zajmują – zostają ze wszystkim same. Oto dramatyczna historia jednej z wielu.
Rozmowa z Martą Lau o tym, jak alzheimer zmienia życie chorego i jego rodziny, o tym, czego nie wypada mówić o tej chorobie, a trzeba, i na co można liczyć (na niewiele).
Dziś medycyna zapewnia nam to, że możemy żyć długo w stanie niekompletnego zdrowia. Ale często przedłużamy w ten sposób starość, a nie młodość – mówi Ewa Sikora, emerytowana profesorka Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN.