Archiwum Polityki

Z żabką, królikiem i sercem

Polak zazwyczaj zarabia marnie, więc uważnie patrzy na ceny. Czasami jednak gotów jest zapłacić więcej – jeśli uwierzy, że robi to w jakiejś szlachetnej intencji. Na tej modzie, która przyszła z Zachodu, można teraz nieźle zarobić.

Wrażliwość na dobra wyższego rzędu rośnie wraz z poziomem zamożności, a odwołanie się do niej jest dobrym chwytem marketingowym. Bez niego firma Roleski (ketchupy, musztardy, sosy) spod Tarnowa pewnie nie podbiłaby Ameryki. Myśleli, że wejdą na tamten rynek, zaczynając od sieci sklepów polonijnych, ale się pomylili. Amerykanie raczej nie robią w nich zakupów. Kiedy jednak Paweł Sobków, wiceprezes firmy, stanął przed półką z ketchupami w amerykańskim hipermarkecie, zwątpił w swoje możliwości eksportowe.

Polityka 6.2006 (2541) z dnia 11.02.2006; Gospodarka; s. 42