Archiwum Polityki

Gra w Vermeery

Przyjaciele mają swoje wewnątrzprzyjaźniowe zwyczaje i rozrywki, które innym mogą wydać się głupie, pretensjonalne albo nudne; z Radkiem od lat gramy w Vermeery. Wzięło się to jeszcze z czasów licealnych, kiedy to przechodziliśmy, z zapartym tchem, jak to licealiści, kolejne estetyczne wtajemniczenia, polecając sobie wzajemnie książki, płyty i obrazy. Było w tym (jak to u licealistów) wiele żarliwości, ale i pewien element rywalizacji; nasze muzyczne gusty nauczyliśmy się cenić (choć niekoniecznie podzielać) dopiero później, w książkach panowała względna równowaga, w sztuce – jako syn malarki i dziecię wyrosłe w domu pełnym albumów – nieco przodowałem.

Polityka 46.2009 (2731) z dnia 14.11.2009; Kultura; s. 55