Archiwum Polityki

Koniec świata odroczony

Jeśli w tej chwili trzymacie Państwo w rękach najnowszy numer "Polityki", znaczy to, że koniec świata zapowiadany przez badaczy przepowiedni Nostradamusa na 12 lipca tego roku o godz. 9.41 (Raport "Polityki", nr 28) nie nastąpił. Pesymiści twierdzą jednak, że coś wisi w powietrzu. Oto na kilka dni przed końcem świata niebo nad Polską i dużą częścią Europy stało się sceną atmosferycznej apokalipsy.

Trudno było zachować spokój wczasowiczom, którzy opuściwszy w popłochu rozpalone jak piece miasta, stanęli oko w oko z rozregulowaną upałem przyrodą (zdaniem niektórych, takie rozregulowanie to widomy znak zbliżającego się końca). W zatrutych wodach Zalewu Zegrzyńskiego zaczęły masowo zdychać ryby. Jedne zwierzęta ginęły, inne zaczęły rozmnażać się niepokojąco obficie. W wyniku upału i dużej wilgotności kraj opanowała plaga komarów. Specjaliści ustalili, że chodzi o jeden z 47 gatunków występujących w Polsce, określają go jako "małego szarego" (w odróżnieniu od "dużego szarego" i "małego brązowego").

Polityka 29.1999 (2202) z dnia 17.07.1999; Wydarzenia; s. 18
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >