Archiwum Polityki

Dom, w którym straszy

Po niedawnym wyróżnieniu Ryszarda Kapuścińskiego prestiżową Hanzeatycką Nagrodą im. Goethego nadal trwa w Niemczech dobra passa polskich autorów.

Po raz kolejny książka Hanny Krall, tym razem "Tam już nie ma żadnej rzeki", znalazła się na niemieckich listach bestsellerów, a w popularnym programie telewizyjnym "Kwartet literacki" została oceniona w superlatywach. Oto niektóre fragmenty: "Krall robi coś niezwykłego. Opisuje w sposób niezwykle zwarty i skrótowy. Nie traci na próżno ani słowa. Tu nie ma żadnych osądów, tu jest pokazane, jak ludzie, jak Niemcy mordują, mordowali, jak się ludzi dręczy, denuncjuje. Żadnej psychologii, żadnych rozważań, dociekań na temat ludzi, którzy strzelali, którzy donosili, pod przymusem albo z własnej woli. To co tu pokazano na przykładzie zdarzeń w Polsce w czasie II wojny światowej, jest wstrząsające. Ale zarazem obawiam się, że jest to niezwykle aktualne. Gdy czytam relacje z Kosowa, to myślę, że opowiadania Hanny Krall mają charakter paraboli, która nas wszystkich, podkreślam, wszystkich bardzo dotyczy" (Marcel Reich-Ranicki).

"W porównaniu do wielu innych książek o tym okresie dzieło Hanny Krall wnosi istotną nowość: uwzględnia dystans czasowy. Jest poniekąd archeologią tamtych czasów. Jest to książka na temat: co Bóg wyprawia z tym światem i jak ludzie obchodzą się z tym Bogiem, który na coś takiego pozwala. Jest to książka o religii chasydzkiej, o rabinach, o wierze w cuda, o cudach, które naprawdę się zdarzają, choć cudami nie są, jest to książka, która opisuje świat bez sensu, a mimo to stara się sens znaleźć i to w sposób zwarty bez żadnych interpretacji i w dodatku to się bardzo dobrze udaje" (Hellmuth Karasek).

"Klucz do tego jest w samej książce, w jednym z końcowych opowiadań, tym o mirabelce i perłach. W domu, w którym mieszka polska rodzina, straszy. Ci ludzie wołają rabina, i on wypowiada zdanie, od którego przez dzień, dwa, nie mogłam się uwolnić.

Polityka 29.1999 (2202) z dnia 17.07.1999; Kultura; s. 54
Reklama