Archiwum Polityki

Wejść na listę

Krajowi producenci leków oraz komisja je rejestrująca zarzucają Ministerstwu Zdrowia sabotaż. Miałby on polegać na tym, że ministerstwo nie wciąga polskich, tańszych, ale równie skutecznych co zagraniczne specyfików na listy leków refundowanych. Ta nieobecność na listach powoduje straty budżetu państwa - dopłaca on do recept ryczałtowych, 30- i 50-proc. - co najmniej 680 mln zł rocznie. O stratach pacjentów i producentów nie wspominając.

Gdy lekarz wypisuje receptę z odpłatnością np. 30 proc., wówczas 70 proc. ceny detalicznej lekarstwa pokrywa - poprzez kasę chorych - budżet państwa. Im droższy lek figuruje na liście specyfików refundo-wanych, tym więcej kosztuje on pacjenta, a i budżet więcej dopłaca do recepty. Gdy cierpimy na chorobę przewlekłą, wówczas bez względu na cenę płacimy za lek ryczałt - 2,50 zł. W przypadku specyfiku np. za 100 zł budżet dopłaci doń 97,50 zł.

Logicznym więc mogłoby się wydawać, aby na listach leków refundowanych widniały - spełniające rzecz jasna wszelkie kryteria jakości, skuteczności terapeutycznej i bezpieczeństwa stosowania - specyfiki najtańsze.

Polityka 42.1999 (2215) z dnia 16.10.1999; Społeczeństwo; s. 76