Archiwum Polityki

Wesoły cmentarz

Ni z tego, ni z owego Rosja wstrzymuje popularne polskie wycieczki statkiem do Kaliningradu, czyli Królewca. Przepychanki trwają kilka dni. Wreszcie statki znów płyną na wschód. A tam w Gwardiejsku Lenin nadal stoi na rynku, a XVI-wieczny kościół teraz jest cerkwią. I ludzie chcą to oglądać.

Rudolf Bauer jest świetnym przewodnikiem. Jego ojciec był Niemcem, matka Rosjanką, on sam chciał przenieść się z Rosji do Republiki Federalnej. Wystarczyło zdać egzamin z języka niemieckiego. Zdawał w 1995 r. i nie zdał. Mieszkał wtedy z żoną Lidią w Tjumeniu na Syberii. Tam się urodzili, bo Stalin tak chciał. Co to znaczy? To znaczy, że ojciec Rudolfa został deportowany z republiki nadwołżańskiej na Syberię po ataku Hitlera na ZSRR. A ojciec Lidii, oficer Armii Czerwonej, dostał się w ręce Niemców i zamiast palnąć sobie w głowę, dał się wywieźć do obozu jenieckiego.

Polityka 27.2004 (2459) z dnia 03.07.2004; Świat; s. 48
Reklama