Archiwum Polityki

Witajcie w złych czasach

Idą przez lasy i góry; krajobraz Rudaw niewiele różni się od Kosowa. - Wielu tych ludzi - mówi niemiecki strażnik graniczny - przywykło do chodzenia kilkunastu kilometrów na targi czy jarmarki. Przejście z Czech do Niemiec to dla nich fraszka. Droga do raju prowadzi przez Zittau, miasto niezbyt piękne, przypominające Nową Hutę. Ale dla Kosowian to i tak o wiele lepsze od tego, co pozostawili za sobą.

Halim jest Albańczykiem i twierdzi, że zna się na Bałkanach. Wie, że być może wkrótce tysiące jego rodaków będą próbowały uciec przed pożogą. Porozumienia z Polską i Czechami są wyraźne. To są tzw. kraje bezpieczne i każdy, kto ubiega się o azyl, powinien tam pozostać, a nie próbować przedostać się do Niemiec. Ale Halim jest przekonany, że dostanie azyl: - Jeśli wybuchnie wielka wojna, a przecież nie ma gwarancji, że rozmowy w Rambouillet zakończą się sukcesem, Niemcy nie będą mogli odmówić nam gościny, odesłać nas pod kule.

Polityka 8.1999 (2181) z dnia 20.02.1999; Świat; s. 34