Archiwum Polityki

Bez końca

Na nasze ekrany wchodzi właśnie „Harry Potter i czara ognia”, w grudniu powróci King Kong. W kulturze popularnej nie ma dnia, abyśmy nie dowiadywali się, że szykuje się jakaś kontynuacja utworu, który zdobył uznanie widzów, więc warto go sprzedać na nowo.

Wrzucając do którejkolwiek wyszukiwarki internetowej hasło „sequel”, w ciągu kilku sekund otrzymamy miliony odpowiedzi. Nie sposób tego mrowia odniesień ogarnąć, jako że obejmuje ono klasycznie rozumiane sequele książek, filmów i gier, nazwy płyt i zespołów (bardzo ciekawa grupa z Florydy nazywa się nie inaczej jak Sequel), artykuły z dziedziny fizyki i informatyki, i tak dalej, i dalej bez końca i jakiejkolwiek hierarchii. Sequel to pojęcie techniczne, ale także nowy wymiar kultury, której ideałem zdaje się być optymistyczne przekonanie, że o świecie możemy opowiadać nie tylko aż do wyczerpania się zainteresowań odbiorców, ale układać te opowieści w dowolne sekwencje, bo wszystko jest konwencją.

Polityka 47.2005 (2531) z dnia 26.11.2005; Kultura; s. 66