Archiwum Polityki

Książę z Dzielnicy Sz acunku

Metropolita wrocławski kardynał Henryk Gulbinowicz rzadziej niż inni hierarchowie zabiera głos w sprawach wielkiej polityki, nie wdaje się w polemiki z Jerzym Owsiakiem, nie mówi, że katolik powinien głosować na katolika, a żyd na żyda, ale od dwudziestu pięciu lat jest jedną z najważniejszych postaci polskiego Episkopatu. Tam gdzie kardynałowie Glemp i Macharski demonstrują surowe oblicze kościelnego autorytetu, tam kardynał Gulbinowicz używa poczucia humoru. Ostatnio okazało się, że jako żart potraktował nawet swoją datę urodzenia i teraz nikt poza nim i Janem Pawłem II nie wie na pewno, ile kardynał ma lat.

Był dopiero 22 z rzędu kandydatem do objęcia archidiecezji wrocławskiej, którego zaakceptowały zarówno Kościół jak i władza. Biskup z maleńkiej diecezji białostockiej, utworzonej po wojnie jako resztówka po archidiecezji wileńskiej, wydawał się rządzącym łatwy do sterowania. Ale już w okresie pierwszej Solidarności, a potem w stanie wojennym władza pożałowała swej zgody.

Arcybiskup Gulbinowicz był jedynym członkiem Episkopatu, który wierzył w sukces Solidarności i utrzymywał ścisłe kontakty z opozycją – wspomina Władysław Frasyniuk.

Polityka 15.2001 (2293) z dnia 14.04.2001; Kraj; s. 20
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >