Archiwum Polityki

Wojna szkolna

Agresja przepełnia dziś szkołę. Uczniowie atakują kolegów. Nauczyciele atakują uczniów. A uczniowie – coraz śmielej – nauczycieli. Ich z kolei atakują rodzice. Szkoły przypominają stadiony piłkarskie, z tym że tam panują jaśniejsze reguły gry. Dla nowego ministra edukacji Romana Giertycha sposobem na uzdrowienie szkoły jest blokada komputerów przed pornografią, a środkiem na szkolną agresję – elektroniczny monitoring i kamery. Do tego dochodzi projekt PiS sankcjonujący kary cielesne w szkole. Taka terapia budzi przerażenie, jest wyrazem absolutnej nieudolności i bezradności władzy.

Szkolne korytarze, w klasyfikacji miejsc, w których popełniane są przestępstwa, szybko gonią ponure miejskie zaułki. Zagrożeni przemocą czują się i uczniowie, i nauczyciele. Wśród rodziców dominuje gniew na nieudolną wychowawczo szkołę, wychowawcy – z poczuciem osamotnienia i bezradności – rozkładają ręce. Trzy światy: rodziców, nauczycieli i uczniów, wydawałoby się połączone wspólnym celem, z rzadka współpracują, by uczynić szkołę miejscem przyjaznym i bezpiecznym.

Polityka 22.2006 (2556) z dnia 03.06.2006; Raport; s. 6
Reklama