Archiwum Polityki

Wyrzuceni, przygarnięci

Lew, nie liev – słychać głos lektora na wąskim korytarzu w gmachu na warszawskim Powiślu. Obok w małych salach uczy się polskiego 232 Białorusinów. Najszybciej zapamiętują słowo „relegowany”. Z macierzystych uczelni usunięto ich za to, że w marcu wspólnie uwierzyli w Białoruś bez Aleksandra Łukaszenki.

Ludmiłę Asipienkę rozsadza energia. Chciałaby coś zrobić, zorganizować, postudiować, chociaż są wakacje. – Od marca czuję intelektualną pustkę – mówi. Dokładnie od 14 marca 2006 r., kiedy zadzwonił do niej kolega i powiedział, że już nie mają po co wracać na uniwersytet. Została wyrzucona. Powód? Częste naruszanie regulaminu uczelni. Na początku nie mogła w to uwierzyć. – Byłam w szoku. Byłam najlepszą studentką na swoim wydziale, redaktorem studenckiej gazety, organizowałam też akcje społeczne – wymienia silnym, niskim głosem, którym śpiewała w chórze w Mińsku.

Polityka 30.2006 (2564) z dnia 29.07.2006; Kraj; s. 38