Archiwum Polityki

Gdzie jest Walt Disney?!

Ktoś mądry powiedział kiedyś, że filmy dla dzieci trzeba robić tak jak dla dorosłych, tylko trochę lepiej. W ostatnim czasie uczestniczyłem jako nieletni juror w sześciu festiwalach filmów dla dzieci oraz młodzieży i mogę powiedzieć jedno: niewielu współczesnych reżyserów bierze sobie do serca tę prawdę.

Dzięki Fundacji Akademia Promocji, która wspiera kino „dla nieletnich”, sędziowałem dwukrotnie w Warszawie, a następnie – niejako w nagrodę za krajowe zasługi – wysłany zostałem do Kairu, Giffoni (Włochy), Lizbony oraz Dublina. Dla mnie, zaledwie nastolatka, to jak najbardziej poważne ocenianie filmów z całego świata było dużym przeżyciem.

Można by powiedzieć: co festiwal, to obyczaj. W Giffoni, bodaj największej tego typu imprezie na świecie, nie było bezpośredniego głosowania: podczas godzinnego „forum” każdy chętny z tysiąca młodych jurorów mógł powiedzieć, co sądzi na temat danego filmu.

Polityka 22.2001 (2300) z dnia 02.06.2001; Kultura; s. 44