Archiwum Polityki

Moja twarz należy do mnie

Najście wystawy w warszawskiej Zachęcie przez Daniela Olbrychskiego przesłoniło nawet spór w AWS o Krzaklewskiego i dyskusję o budżecie państwa. Prawnicy, specjaliści wielu dziedzin, z którymi będzie się wiązał ten incydent, już szykują się do rozlicznych procesów. Najważniejsze wykrzyczał jednak do kamery sam Olbrychski, nawiązując do hasła feministek („mój brzuch należy do mnie”). Aktor poszedł wyżej; zażądał ochrony twarzy, która jest jego.

Okoliczności zdarzenia, udział w nim mediów, eskalacja słownej przemocy, zniszczenie mienia, zwolnienie nieinterweniującego biletera, spodziewany spór o odszkodowanie i związany z nim problem ubezpieczenia źle chronionej wystawy, prawo wolności artysty do ekspresji z jednej strony, prawo do manifestowania protestu odbiorcy sztuki ze strony drugiej itd., itp. – wszystkie te kwestie prawne są interesującym, ale zaledwie tłem, które nie powinno przesłonić sprawy z prawnego punktu widzenia podstawowej, że każdy człowiek ma prawo do ochrony dóbr osobistych (art.

Polityka 49.2000 (2274) z dnia 02.12.2000; Społeczeństwo; s. 90