Archiwum Polityki

Odprawa u Bolesława

Nie wiemy, jaka była pogoda w początkach marca 1000 r., nie jesteśmy w stanie opisać dokładnie jakości dróg wiodących znad Łaby do Gniezna, którymi sunął orszak dostojników prowadzony przez najwyższego władcę – cesarza rzymskiego Ottona III. Wiemy, że ziemie porośnięte w czterech piątych lasami zamieszkiwało około miliona osób. Cesarz przybywał zaś z Rzymu, stanowiącego bardzo odległe wspomnienie czasów swej antycznej świetności.

W chrześcijańskiej wspólnocie istniał na przełomie pierwszego i drugiego tysiąclecia naszej ery ośrodek bez porównania wspanialszy niż Rzym – był to „Nowy Rzym”, Konstantynopol. Ale stara stolica cesarstwa darzona była większą estymą przez łacinników. Wschód Europy coraz bardziej różnił się od Zachodu, rosła wzajemna niechęć wzmacniana odmiennością obyczajów, rytu kościelnego, powszechnie stosowanego języka. Cesarz na ziemie „państwa Gnieźnieńskiego” wkraczał z ziem niemieckich, które w większości już od kilkuset lat posiadały tradycję przynależności do rzymskiej cywilizacji.

Polityka 10.2000 (2235) z dnia 04.03.2000; Historia; s. 66