Archiwum Polityki

Złote ropuchy

Złotego Niedźwiedzia, nagrodę główną zakończonego w niedzielę 50 festiwalu filmowego w Berlinie, dostał zasłużenie młody amerykański reżyser Paul Thomas Anderson, autor ponadtrzygodzinnego filmu „Magnolia”. Jest to mozaikowy obraz życia współczesnych Amerykanów, cierpiących na najstraszniejszą chorobę kończącego się wieku, czyli samotność. W najbardziej widowiskowej scenie filmu, która pewnie przejdzie do historii kina, na miasto spada grad ropuch.

Przed nowym pałacem festiwalowym zainstalowano wielki telebim, na którym przechodnie mogli oglądać relacje z konferencji prasowych, ale też fragmenty starych dobrych filmów, nagradzanych niegdyś w Berlinie. Przez dziesięciolecia powtarzano slogan, iż tu właśnie Zachód spotyka się ze Wschodem i tak było naprawdę, choć nie zawsze owe flirty kończyły się w miłym nastroju. Z okazji jubileuszu pokazano po latach ponownie „Łowcę jeleni” Michaela Cimino, który to obraz prezentowany na Berlinale w 1979 r.

Polityka 9.2000 (2234) z dnia 26.02.2000; Wydarzenia; s. 18