Archiwum Polityki

Sad – nasz wsad

Zamiast fedrować węgiel, bardziej opłaca się kroić cebulę albo zrywać jabłka. Dzięki zagłębiom warzywnym i owocowym moglibyśmy stać się europejską potęgą.

Tadeusz Mularski, 57-letni ogrodnik, mówi o sobie, że jest zwykłym chłopem spod Radomia. Ale jego narzędziem pracy nie są widły, tylko laptop, z którym się nie rozstaje. – Temperatura 29 stopni, pięć minut temu zakończyło się pakowanie pomidorów, właśnie trwa ich załadunek na tiry, które za trzy godziny wyruszą do Francji – mówi z zadowoleniem Mularski wodząc palcem po ekranie swojego komputera. Dzięki łączności satelitarnej zarządza swoim ogrodniczym biznesem nie ruszając się z domku w Karkonoszach, gdzie co roku spędza lato.

Polityka 34.2003 (2415) z dnia 23.08.2003; Gospodarka; s. 37