Archiwum Polityki

Strachy na Lachy

Od wielu miesięcy, a już zwłaszcza teraz, przed referendum unijnym, przeciwnicy wstąpienia Polski do Unii Europejskiej wieszczą katastrofę. Straszą, iż utracimy najpierw suwerenność, a potem Ziemie Odzyskane, rolnicy zbankrutują, przyjdą obcy i nas wykupią. Straszenie w III RP ma jednak długą historię. Gdyby spełniły się wszystkie przepowiednie samozwańczych wróżbitów, na Polskę powinno spaść nie siedem, ale tysiąc plag egipskich. Na szczęście rzeczywistość nie poszła złym prorokom na rękę. Z większości kryzysów jakoś wybrnęliśmy, nie rozdziobały nas kruki i wrony. Zanim wejdziemy (a właściwie wyjdziemy) do Unii, przypomnijmy sobie naszą czternastoletnią wędrówkę przez polski Gabinet Strachów.

W prapoczątkach III RP na przełomie 1988 i 1989 r. tkwił lęk podstawowy – czy komuna odda władzę, a przynajmniej czy się nią podzieli. Jakoś podejrzanie łatwo to szło: Okrągły Stół zapowiadał przełom. Czy jednak PZPR dotrzyma obietnic, czy wojsko i służby MSW nie wyjdą nagle z koszar i pięknej bajki nie zamienią w dramat – zastanawialiśmy się w kolejkach i autobusach. Ileż było przestróg, nawet ze strony opozycyjnych legend, aby nie wycinać tzw.

Polityka 23.2003 (2404) z dnia 07.06.2003; Raport; s. 3