Archiwum Polityki

Kwiaty przeciw korzeniom

Po 35 latach od wydarzeń Paryskiego Maja wciąż nierozstrzygnięty pozostaje spór, czym w istocie była ta rewolta: młodzieńczym buntem w imię anarchicznie pojmowanej wolności, przejawem chwilowego kryzysu demokracji, gigantycznym happeningiem czy też prawdziwą rewolucją, która na trwałe „zmieniła skórę świata”.

Jeszcze na początku maja 1968 r. komentator „Le Monde” pisał, że „Francja się nudzi”. Najwyraźniej nie przejmowały go doniesienia ze studenckiego miasteczka w paryskiej dzielnicy Nanterre. Choć konflikt między studentami a administracją uczelni nabrzmiewał od dawna, wielkonakładowa prasa francuska uznała, iż ma on charakter wybitnie przejściowy, lokalny, zaś jego bezpośrednie przyczyny są z gruntu niepoważne. Szybko okazało się, że młodzi Francuzi bynajmniej się nie nudzą, lecz przygotowują wybuch, który przejdzie do historii.

Obrosły legendą Maj Paryski zaczął się... w styczniu 1968 r. Studentki kampusu w Nanterre, filii przepełnionej Sorbony, rozpoczęły wtedy okupację męskiego akademika. Zgodnie z obowiązującym regulaminem hotele studenckie nie mogły być koedukacyjne. Chłopcy mieli prawo do godziny 22.00 odwiedzać akademik żeński, ale dziewczętom kategorycznie zabroniono wstępu do męskiego. Czy był to wystarczający powód do protestu? Według konserwatywnej opinii ważył on tyle, co fascynacja francuskiej młodzieży amerykańskimi komunami hipisów. Ot, doraźna fanaberia rozpieszczonych dzieciaków, które z nudów zapewne nagle demonstrują solidarność z przeciwnikami wojny wietnamskiej.

Jednak ingerencja w życie prywatne studentów, którzy i tak narzekali na zły system stypendialny, musieli godzinami wyczekiwać na książki w uniwersyteckich czytelniach i nie mieli żadnego wpływu na sposób zarządzania uczelnią, wywołała ostry protest, który bynajmniej nie zakończył się na okupacji akademika. Wkrótce ruszyła lawina mityngów i demonstracji pod hasłami natychmiastowej reformy szkół wyższych. Nie tylko w Paryżu, ale też w Rennes, Besançon, Saint-Etienne, Clermont-Ferrand, Dijon i Bordeaux.

Polityka 20.2003 (2401) z dnia 17.05.2003; Świat; s. 48
Reklama