Archiwum Polityki

Mordy, akordy i śpiew

Sukces muzycznej rewii „Chicago” Roba Marshalla, obsypanej aż trzynastoma nominacjami do Oscara, to chyba jedna z największych niespodzianek sezonu. Do niedawna uważano przecież, że lata świetności musical ma już za sobą i dziś jest synonimem beztreściowej, mało ambitnej rozrywki.

Hollywood – przez długie lata główny dostarczyciel popularnych widowisk o urodziwych dziewczętach tańczących na nieśmiertelnych schodach w towarzystwie wyfrakownych panów – nie produkuje teraz więcej niż kilka komedii muzycznych rocznie. Najczęściej są to opowieści o show-biznesie, co również stanowi główny temat „Chicago”. Zresztą trudno, by było inaczej. Film Marshalla jest adaptacją jednego z najgłośniejszych broadwayowskich musicali lat 70., który z kolei powstał w oparciu o dramat Maurine Watkins z początku wieku.

Polityka 10.2003 (2391) z dnia 08.03.2003; Kultura; s. 54