Archiwum Polityki

Europa się rozbiera

W epoce otwartych granic regiony znaczą więcej niż kraje. Dobra regionalizacja wcale nie osłabia państwa, tylko oddaje część władzy obywatelom, a stolicy pozwala zająć się sprawami globalnymi. Dlatego wszystkie kraje UE już ją przeprowadziły. Z różnym skutkiem.

Liderem niemieckiej lewicy jest premier Nadrenii-Palatynatu, czteromilionowego landu w południowo-zachodnich Niemczech, słynącego z mozelskich win, koncernu chemicznego BASF i rzymskich zabytków Trewiru. Główną konkurentką Nicolasa Sarkozy’ego w wyborach prezydenckich była Ségolčne Royal, wówczas szefowa regionu Poitou-Charentes, znanego z koniaku, portu w La Rochelle i eksperymentów z demokracją uczestniczącą. W Hiszpanii rozwój autonomii regionów to drugie po gospodarce zadanie nowego rządu, a przyszłość premiera Belgii wisi na delikatnym kompromisie między Flamandami a Walonami.

Polityka 24.2008 (2658) z dnia 14.06.2008; Świat; s. 50
Reklama